To może być głośny debiut na GPW. Wycena Rex Concepts budzi jednak pytania
Rex Concepts, operator Burger King i Popeyes w Polsce, Czechach i Rumunii, rusza z ofertą publiczną akcji przy cenie maksymalnej 17,50 zł. Spółka pokazuje bardzo mocny wzrost przychodów i ambitny plan ekspansji, ale według wyliczeń rynek może wyceniać ten biznes już dziś na około 1,67 mld zł, co sprawia, że pytanie o opłacalność udziału w IPO staje się bardziej złożone niż zwykle.
-
Rex Concepts wchodzi na GPW z ceną maksymalną 17,50 zł za akcję, a implied wycena całej spółki sięga około 1,67 mld zł.
-
Biznes rośnie bardzo szybko, ale przy obecnych parametrach oferty inwestor płaci już za kilka kolejnych lat mocnej ekspansji i poprawy rentowności.
-
To może być interesujące IPO dla inwestorów nastawionych na wzrost, lecz dla ostrożnego kapitału kluczowe staje się pytanie o wycenę, a nie o samą jakość historii spółki.
Rex Concepts przyciąga wzrostem, skalą i znanymi markami
Na pierwszy rzut oka ta oferta ma wiele elementów, które mogą działać na wyobraźnię inwestorów. Rex Concepts jest operatorem sieci restauracji szybkiej obsługi w regionie Europy Środkowo-Wschodniej i rozwija się pod szyldami Burger King oraz Popeyes, czyli marek globalnie rozpoznawalnych i dobrze osadzonych w segmencie szybkiej gastronomii. Dla rynku kapitałowego to ważny argument, bo inwestorzy znacznie chętniej patrzą na biznesy, które łączą skalowalność z przewidywalnym modelem operacyjnym.
Dynamika wzrostu rzeczywiście robi wrażenie. Według przedstawionych danych przychody Rex Concepts wzrosły w 2025 roku do 594,6 mln zł z 358,5 mln zł rok wcześniej, co oznacza skok o 65,8 proc. rdr. Jeszcze szybciej rosła sprzedaż restauracyjna, która sięgnęła 575,8 mln zł, czyli była wyższa o 69,8 proc. rdr. Zysk brutto zwiększył się do 20,1 mln zł z 7,7 mln zł, a wskaźnik 4-wall EBITDA wzrósł do 113,6 mln zł z 61,1 mln zł.
To pokazuje, że nie mamy do czynienia wyłącznie z historią opartą na obietnicach zarządu. Spółka już teraz rośnie szybko, otwiera nowe lokale i rozbudowuje sieć. Na koniec marca 2026 roku Rex Concepts posiadał 171 restauracji własnych, w tym 99 Burger Kingów i 72 Popeyesy, a tylko w pierwszym kwartale otworzył 12 nowych lokali. W samym 2025 roku przybyło 59 restauracji. Taka dynamika wpisuje się w to, czego rynek zwykle szuka podczas IPO, czyli połączenia skali, tempa i czytelnej historii wzrostu.
Najważniejsze pytanie dotyczy wyceny, nie marketingu oferty
Problem polega na tym, że dobra historia biznesowa nie zawsze oznacza dobrą inwestycję. W przypadku Rex Concepts kluczowe nie jest to, czy spółka ma potencjał, bo ten widać bardzo wyraźnie, lecz to, ile inwestor płaci za ten potencjał już dziś.
Z warunków oferty wynika, że spółka oferuje do 32 mln nowych akcji, które mają stanowić do 33,60 proc. kapitału po emisji. Taki udział pozwala oszacować, że po IPO liczba akcji w obrocie może wynieść około 95,2 mln sztuk. Przy cenie maksymalnej 17,50 zł oznacza to kapitalizację rzędu 1,67 mld zł.
I właśnie ten poziom wyceny zmienia ton całej analizy. Jeżeli zestawić kapitalizację z raportowaną EBITDA na poziomie 43,4 mln zł, otrzymujemy mnożnik rzędu około 38-krotności EBITDA. Nawet przy szybkim wzroście biznesu jest to poziom wymagający. Rynek w takim układzie nie płaci za obecne wyniki, lecz za scenariusz, w którym spółka przez kolejne lata utrzyma wysokie tempo ekspansji, zwiększy skalę działalności i poprawi marże.
To szczególnie istotne na GPW, gdzie inwestorzy po okresach euforii coraz częściej wracają do prostego pytania: czy wzrost jest już w cenie. W tym przypadku odpowiedź wydaje się bliska twierdzącej. Rex Concepts nie wygląda na tanią historię debiutową, lecz raczej na ofertę, w której emitent próbuje sprzedać rynekowi przyszłość z góry uwzględnioną w wycenie.
Ambitna ekspansja daje szansę, ale podnosi też poziom ryzyka
Spółka chce pozyskać z emisji do 560 mln zł brutto, czyli około 528 mln zł netto, i przeznaczyć te środki przede wszystkim na finansowanie rozwoju. Około 130 mln zł ma trafić na realizację aktualnego planu biznesowego, około 110 mln zł na przyspieszenie wzrostu istniejących marek, 150 mln zł na potencjalne przejęcia, 68 mln zł na nowe marki lub nowe kategorie produktowe, a około 70 mln zł na możliwą ekspansję na nowe rynki.
Na papierze brzmi to bardzo dobrze, bo spółka nie przychodzi po pieniądze po to, by ratować bilans czy spłacać naglące problemy, ale po to, by zwiększyć tempo rozwoju. Tyle że właśnie tu pojawia się druga strona medalu. Znaczna część tych planów pozostaje na relatywnie wczesnym etapie. Dotyczy to zwłaszcza nowej marki, nowych kategorii oraz nowego rynku geograficznego. To oznacza, że część wyceny opiera się na projektach, które nie mają jeszcze ostatecznego kształtu.
Ryzyko widać także w samej skali planowanej ekspansji. Rex Concepts zakłada otwarcie około 70 nowych restauracji własnych w 2026 roku, a później około 80 rocznie, tak aby do 2032 roku dojść do ponad 700 własnych lokali. To ambitny plan, ale jego realizacja będzie wymagała nie tylko kapitału, lecz także bardzo sprawnego zarządzania operacyjnego. Gastronomia pozostaje biznesem trudnym, wrażliwym na koszty najmu, energii, pracy, logistyki i siłę konsumenta.
W 2025 roku nakłady inwestycyjne grupy wyniosły 201,2 mln zł. To pokazuje, że wzrost jest kapitałochłonny i wymaga ciągłego finansowania. Jeśli nowe lokale będą osiągały zakładane parametry sprzedaży i rentowności, model może działać bardzo efektywnie. Jeśli jednak część otwarć okaże się słabsza, rynek szybko zacznie kwestionować wysoką wycenę, oceniają analitycy.
Ciekawe IPO, ale nieoczywista okazja
Z punktu widzenia inwestora detalicznego Rex Concepts to klasyczny przykład spółki, która może wzbudzać duże zainteresowanie. Są znane marki, dynamiczne liczby, czytelna historia wzrostu i atrakcyjny narracyjnie rynek QSR w regionie CEE. Dodatkowym wsparciem dla odbioru oferty jest lock-up dla akcjonariusza sprzedającego na 540 dni oraz dla spółki i kluczowych menedżerów na 360 dni, co ogranicza ryzyko szybkiej podaży akcji po debiucie.
Jednocześnie warto zauważyć, że inwestor nie kupuje dziś spółki taniej tylko dlatego, że jest we wczesnej fazie giełdowej historii. Wręcz przeciwnie. Przy cenie maksymalnej inwestor płaci za biznes, który dopiero ma dowieźć kolejne etapy wzrostu, a nie tylko za to, co już zostało osiągnięte. To oznacza, że margines bezpieczeństwa może być ograniczony.
Dlatego w praktyce to IPO wygląda bardziej jak propozycja dla inwestorów akceptujących wyższą zmienność i gotowych grać pod scenariusz kilkuletniej ekspansji niż dla tych, którzy szukają wyraźnie niedowartościowanej okazji. Zdaniem rynku to jedna z tych ofert, w których jakość historii biznesowej i atrakcyjność inwestycji nie są tym samym. Historia jest mocna. Cena wydaje się wymagająca.
W efekcie najbardziej uczciwa ocena brzmi następująco: Rex Concepts to interesująca spółka wzrostowa, ale udział w IPO przy cenie maksymalnej 17,50 zł wymaga ostrożności i świadomej akceptacji ryzyka wyceny. Jeśli debiut będzie oparty na silnym popycie i spółka zacznie szybko dowozić kolejne cele operacyjne, rynek może ten poziom wyceny obronić. Jeżeli jednak tempo wzrostu choć trochę osłabnie, inwestorzy mogą zacząć surowiej patrzeć na mnożniki, które dziś są już bardzo ambitne.
