Boom na kredyty hipoteczne wraca z impetem. Polacy ruszyli po mieszkania
-
Popyt na kredyty mieszkaniowe w Polsce gwałtownie rośnie – wartość zapytań zwiększyła się aż o 80,5% r/r w marcu 2026.
-
Liczba wnioskodawców osiągnęła poziomy niewidziane od 2008 roku, co sygnalizuje wyjątkową aktywność rynku.
-
Rekordowa średnia kwota kredytu przekroczyła 500 tys. zł, wskazując na rosnące ceny nieruchomości i presję inflacyjną.
Boom kredytowy wraca. Popyt rośnie najszybciej od lat
Polski rynek kredytów hipotecznych wchodzi w fazę dynamicznego ożywienia. W marcu 2026 roku wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe wzrosła o 80,5% rok do roku, co wynika z danych BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Oznacza to, że – po uwzględnieniu liczby dni roboczych – banki i SKOK-i otrzymały zapytania na znacznie wyższe kwoty niż rok wcześniej.
Jeszcze bardziej spektakularnie wygląda liczba wnioskodawców. W marcu o kredyt mieszkaniowy ubiegało się 63,31 tys. osób, wobec 36,87 tys. rok wcześniej, co oznacza wzrost o 71,7% r/r. Co więcej, dynamika miesięczna również zaskakuje – liczba wniosków była o 42,4% wyższa niż w lutym.
Tak silny wzrost aktywności wskazuje, że rynek nieruchomości ponownie przyciąga szeroką grupę kupujących – zarówno tych planujących zakup pierwszego mieszkania, jak i inwestorów.
Rekordowe kredyty i presja cenowa na rynku mieszkań
Marzec przyniósł także historyczny rekord w zakresie wartości pojedynczego kredytu. Średnia kwota wnioskowanego finansowania wyniosła 506,42 tys. zł, co oznacza wzrost o 10,1% rok do roku i 1,9% miesiąc do miesiąca.
To nie tylko efekt większej skłonności do zadłużania się. Kluczową rolę odgrywa tutaj rosnąca cena nieruchomości. Drożejące materiały budowlane, koszty pracy oraz ograniczona podaż mieszkań powodują, że przeciętna wartość kredytu systematycznie rośnie.
Analitycy zwracają uwagę, że przekroczenie poziomu pół miliona złotych ma również wymiar psychologiczny – oznacza wejście rynku w nową fazę, gdzie wysokie ceny mieszkań stają się normą, a nie wyjątkiem.
Geopolityka i inflacja napędzają decyzje Polaków
Za dynamicznym wzrostem popytu na kredyty stoją nie tylko czynniki krajowe, ale również globalne napięcia gospodarcze. Konflikty na Bliskim Wschodzie oraz związany z nimi wzrost cen energii wywołują tzw. „szok energetyczny”, który może ponownie podbić inflację.
Oceniają analitycy, że inwestorzy i konsumenci zaczynają działać z wyprzedzeniem, obawiając się:
-
zatrzymania spadków stóp procentowych,
-
potencjalnego ich ponownego wzrostu,
-
dalszego wzrostu kosztów budowy mieszkań,
-
pogorszenia sytuacji na rynku pracy.
W efekcie wielu kredytobiorców przyspiesza decyzje zakupowe, chcąc zabezpieczyć się przed mniej korzystnymi warunkami finansowania w przyszłości.
Co ciekawe, rośnie także zainteresowanie refinansowaniem istniejących kredytów. Twierdzą analitycy, że obecny poziom oprocentowania może okazać się jednym z najniższych w najbliższych kwartałach, co skłania część klientów do „zamrażania” kosztów finansowania już dziś.
Czy historia się powtarza? Wspomnienie 2008 roku
Skala obecnego wzrostu budzi skojarzenia z okresem sprzed globalnego kryzysu finansowego. Ostatni raz tak wysoka liczba wniosków o kredyty mieszkaniowe była obserwowana w lipcu 2008 roku, tuż przed upadkiem Lehman Brothers.
Choć sytuacja makroekonomiczna jest dziś inna, analogia ta skłania do ostrożności. Wysoka aktywność kredytowa często pojawia się w momentach zwiększonej niepewności – gdy konsumenci starają się „wyprzedzić” przyszłe pogorszenie warunków.
Co dalej z rynkiem kredytów mieszkaniowych?
BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe pozostaje jednym z kluczowych wskaźników wyprzedzających dla rynku nieruchomości. Jego obecne odczyty sugerują, że w kolejnych miesiącach możemy obserwować:
-
utrzymanie wysokiej liczby wniosków kredytowych,
-
dalszy wzrost średniej kwoty kredytu,
-
presję na wzrost cen mieszkań,
-
zwiększoną zmienność wynikającą z czynników globalnych.
Z perspektywy inwestorów i gospodarstw domowych kluczowe będą decyzje banków centralnych oraz rozwój sytuacji geopolitycznej. To one zdecydują, czy obecne ożywienie przerodzi się w trwały trend, czy okaże się krótkoterminowym „skokiem” wynikającym z obaw.
Obecne dane sugerują, że rynek kredytowy w Polsce znajduje się w punkcie zwrotnym. Z jednej strony mamy poprawę zdolności kredytowej i stabilizację stóp procentowych, z drugiej – narastającą presję inflacyjną i niepewność globalną.
W praktyce oznacza to, że decyzje zakupowe są dziś bardziej „taktyczne” niż jeszcze kilka lat temu. Kredytobiorcy nie tylko reagują na bieżące warunki, ale coraz częściej próbują antycypować przyszłość.
To zjawisko może prowadzić do krótkoterminowych skoków popytu – takich jak obecny – ale jednocześnie zwiększa ryzyko późniejszego schłodzenia rynku, jeśli warunki makroekonomiczne ulegną pogorszeniu.
