Chiński eksport traci impet – ekonomiści ostrzegają przed nową falą spowolnienia
Październikowe dane z Chin przyniosły sygnały wyraźnego spowolnienia w handlu zagranicznym, które odbiły się szerokim echem na globalnych rynkach finansowych. Eksport Państwa Środka spadł o 1,1% rok do roku – po raz pierwszy od ośmiu miesięcy – a sprzedaż do USA zanurkowała aż o 25%. To nie tylko efekt wygasającego „front-loadingu” przed amerykańskimi cłami, lecz także dowód na narastające trudności w światowym handlu. Choć porozumienie między prezydentami Trumpem i Xi Jinpingiem przyniosło rozejm w wojnie celnej, ekonomiści oceniają, że chińska gospodarka musi teraz oprzeć wzrost na popycie wewnętrznym i głębszej dywersyfikacji rynków eksportowych.
-
Chiński eksport spadł w październiku o 1,1% rok do roku – to pierwszy taki wynik od marca 2024 r.
-
Eksport do USA załamał się o 25%, co mocno uderzyło w bilans handlowy Państwa Środka.
-
Analitycy oceniają, że Chiny będą musiały oprzeć wzrost na popycie krajowym i ograniczyć zależność od rynków zachodnich.
Chiński handel pod presją: spadek eksportu i wyzwania dla przemysłu
W październiku 2025 roku chińska gospodarka niespodziewanie wpadła w turbulencje. Po miesiącach solidnego wzrostu eksportu dane celne ujawniły jego spadek o 1,1% rok do roku w ujęciu dolarowym. To pierwszy taki przypadek od marca 2024 r., kiedy odnotowano jeszcze głębszy spadek o 7,5%. Rynek był zaskoczony – ankieta Reutersa wskazywała na oczekiwania wzrostu eksportu o 3%, tymczasem rzeczywistość okazała się znacznie bardziej ponura.
Eksport do Stanów Zjednoczonych zmniejszył się aż o 25% rok do roku, kontynuując serię siedmiu miesięcy dwucyfrowych spadków. Jednocześnie import wzrósł zaledwie o 1%, znacznie poniżej prognozowanych 3,2%, co potwierdza, że słaby rynek nieruchomości i spadek konsumpcji w kraju ciągną gospodarkę w dół. Tymczasem w porcie w Szanghaju – jednym z największych na świecie – przeładowano najmniej kontenerów od kwietnia, co wskazuje na wyraźne osłabienie aktywności handlowej.
Zdaniem analityków, załamanie eksportu to efekt wyczerpania wcześniejszego „front-loadingu”, czyli przyspieszonych wysyłek towarów do USA przed wejściem w życie nowych ceł. Po miesiącach napięć i obaw o kolejne restrykcje handlowe, przedsiębiorcy ograniczyli produkcję, oczekując na wynik rozmów między Waszyngtonem a Pekinem.
Rozejm w wojnie handlowej – ulga czy tylko chwilowe wytchnienie?
Spotkanie prezydentów Donalda Trumpa i Xi Jinpinga w Korei Południowej przyniosło chwilowe odprężenie. Obie strony zgodziły się na roczne zawieszenie części restrykcji oraz redukcję ceł o 10%, co pozwoliło obniżyć efektywną stawkę taryfową na chińskie towary do ok. 31%. Mimo to, średni poziom amerykańskich ceł – wynoszący nadal około 45% – wciąż przekracza próg rentowności wielu chińskich producentów.
Analitycy oceniają, że trwający rozejm nie rozwiązuje fundamentalnych problemów. Zarówno USA, jak i Chiny dążą do zmniejszenia wzajemnej zależności handlowej, a proces ten może prowadzić do trwałej przebudowy globalnych łańcuchów dostaw. Pekin stara się dywersyfikować kierunki eksportu – do krajów ASEAN, Unii Europejskiej czy Afryki – jednak żaden z tych rynków nie jest w stanie zrekompensować utraty amerykańskiego popytu o wartości ponad 400 miliardów dolarów rocznie.
Co ciekawe, mimo spadku eksportu do USA, łączny chiński handel zagraniczny w pierwszych dziesięciu miesiącach roku wzrósł o 5,3%, a nadwyżka handlowa osiągnęła imponujący poziom 965 miliardów dolarów – aż o 23% więcej niż rok wcześniej. Jednak wielu ekonomistów ostrzega, że ta nadwyżka jest pozorna, ponieważ rośnie głównie dzięki spadkowi importu, a nie wzrostowi realnego eksportu przemysłowego.
Słabość popytu wewnętrznego i presja na przemysł
Pomimo imponujących danych o nadwyżce handlowej, wewnętrzna sytuacja gospodarcza Chin pozostaje krucha. Produkcja przemysłowa kurczy się już siódmy miesiąc z rzędu, a ceny w sektorze przetwórczym spadają. Nadwyżka mocy produkcyjnych w kluczowych branżach – takich jak stal, elektronika czy chemia – powoduje zaciętą konkurencję cenową, która dodatkowo obniża rentowność przedsiębiorstw.
Władze w Pekinie próbują przeciwdziałać tym trendom, zapowiadając ograniczenie nadprodukcji i wsparcie dla firm w branżach wysokich technologii. Premier Li Qiang zapowiedział w tym tygodniu nową inicjatywę zwiększenia importu i promocji „otwartej współpracy wygrywającej dla obu stron”. Rząd chce w ten sposób złagodzić napięcia handlowe z Zachodem i zyskać wizerunek państwa otwartego na równoważne relacje gospodarcze.
Jednak kluczowym wyzwaniem pozostaje słabość konsumpcji krajowej. Import rośnie minimalnie, mimo że władze obiecują znaczne zwiększenie udziału wydatków konsumpcyjnych w PKB do 2030 roku. W październiku spadły zakupy miedzi – surowca kluczowego dla budownictwa – co wskazuje, że sektor nieruchomości wciąż pogrążony jest w głębokim kryzysie. Eksperci z Nomury zwracają uwagę, że chińska gospodarka stoi w obliczu „potrójnego ciosu” – spowolnienia na rynku nieruchomości, słabszego popytu konsumpcyjnego i malejącego popytu zewnętrznego.
Perspektywy na 2026 rok: szansa w transformacji strukturalnej
Choć krótkoterminowe dane wskazują na spadki, wielu analityków dostrzega w obecnym kryzysie szansę na transformację strukturalną. Według prognoz Oxford Economics, chiński eksport może rosnąć w kolejnych latach w tempie 3,5–5% rocznie w ujęciu realnym, wspierany przez modernizację przemysłu i ekspansję na rynki wschodzące.
Z kolei wzrost PKB w latach 2026–2027 ma oscylować wokół 4,4–4,5%, co oznacza stabilizację po okresie zawirowań. Aby to osiągnąć, Pekin będzie musiał jednak pogodzić dwa cele: utrzymanie umiarkowanego tempa wzrostu bez przegrzewania gospodarki oraz stopniowe zmniejszanie zależności od eksportu na rzecz popytu wewnętrznego.
Eksperci przewidują, że rząd zdecyduje się na nowe pakiety stymulacyjne już w pierwszym kwartale 2026 roku. Zwiększenie inwestycji infrastrukturalnych, wsparcie dla sektora technologii oraz łagodniejsza polityka fiskalna mają stać się filarami stabilizacji. Pytanie, które zadają dziś ekonomiści, brzmi: czy Chiny zdołają przejść od modelu „fabryki świata” do gospodarki napędzanej konsumpcją i innowacjami?
Jedno jest pewne – światowe rynki uważnie obserwują każdy ruch Pekinu, bo kondycja chińskiego eksportu wciąż pozostaje jednym z głównych barometrów globalnego handlu i wzrostu gospodarczego.
