Amerykanie toną w długach. Rekordowe 18,8 bln dolarów niepokoi rynki

zadłużenie Amerykanów


  • Zadłużenie amerykańskich gospodarstw domowych wzrosło do rekordowych 18,8 bln dolarów, a aż 70 proc. tej kwoty jest związane z rynkiem nieruchomości.

  • Rosnące koszty życia i wysokie oprocentowanie kredytów sprawiają, że Amerykanie coraz częściej finansują codzienne wydatki kartami kredytowymi.

  • Mimo mocnego rynku pracy pogarszają się nastroje konsumentów i rośnie liczba opóźnień w spłacie zobowiązań, co zdaniem ekonomistów może być sygnałem narastającego problemu dla całej gospodarki USA.

Amerykańskie gospodarstwa domowe weszły w 2026 rok z rekordowym zadłużeniem wynoszącym 18,8 bln dolarów, co oznacza wzrost o aż 4,6 bln dolarów od końca 2019 roku. Dane Rezerwy Federalnej z Nowego Jorku pokazują, że problem nie dotyczy już wyłącznie rynku nieruchomości. Coraz większa część społeczeństwa finansuje bieżące wydatki drogim kredytem konsumenckim, podczas gdy inflacja i wysokie koszty życia nadal ograniczają realną siłę nabywczą Amerykanów.

Rosnące zadłużenie pojawia się w momencie, gdy bezrobocie pozostaje relatywnie niskie, a sprzedaż detaliczna nadal wygląda solidnie. Zdaniem rynku właśnie ta rozbieżność między dobrymi danymi makroekonomicznymi a pogarszającą się kondycją finansową gospodarstw domowych może stać się jednym z najważniejszych zagrożeń dla gospodarki USA w kolejnych kwartałach.

Amerykanie żyją na kredyt mimo wzrostu wynagrodzeń

Największą część zadłużenia w USA nadal stanowią kredyty hipoteczne. Łączna wartość hipotek osiągnęła pod koniec 2025 roku 13,17 bln dolarów, a dodatkowe 433 mld dolarów przypada na kredyty zabezpieczone wartością nieruchomości. Oznacza to, że około 7 na 10 dolarów długu amerykańskich gospodarstw domowych jest powiązanych z mieszkaniami i domami.

Problem zaczyna jednak wykraczać daleko poza sam rynek nieruchomości. Dane pokazują wyraźny wzrost zadłużenia na kartach kredytowych oraz kredytach samochodowych. Saldo kart kredytowych przekroczyło już 1,28 bln dolarów, rosnąc o 5,5 proc. rok do roku. Kredyty samochodowe wzrosły do około 1,66 bln dolarów, a zadłużenie studenckie utrzymuje się w pobliżu 1,7 bln dolarów.

To właśnie te segmenty rynku są najbardziej wrażliwe na pogarszającą się sytuację finansową konsumentów. Kredyty hipoteczne mają często stałe oprocentowanie i są rozłożone na wiele lat. Karty kredytowe czy pożyczki samochodowe reagują znacznie szybciej na zmiany stóp procentowych i wzrost kosztów życia.

Według danych amerykańska stopa oszczędności spadła z 6,2 proc. do 4 proc. w ciągu dwóch lat, mimo wzrostu dochodów gospodarstw domowych. Zdaniem ekonomistów pokazuje to, że wyższe wynagrodzenia nie przekładają się już na budowę oszczędności, lecz są konsumowane przez inflację oraz rosnące koszty podstawowych usług.

Szczególnie mocno obciążają budżety wydatki związane z mieszkaniami, energią, żywnością oraz ochroną zdrowia. W praktyce oznacza to, że wielu Amerykanów utrzymuje poziom konsumpcji dzięki kredytowi, a nie dzięki realnemu wzrostowi siły nabywczej.

Inflacja i wysokie stopy procentowe uderzają w gospodarstwa domowe

Choć Rezerwa Federalna rozpoczęła obniżki stóp procentowych i sprowadziła główną stopę z poziomu 4,5 proc. do 3,75 proc., konsumenci nadal odczuwają skutki wcześniejszego cyklu agresywnego zacieśniania polityki pieniężnej.

Oprocentowanie kart kredytowych pozostaje bardzo wysokie, podobnie jak koszty kredytów odnawialnych oraz pożyczek pod zastaw nieruchomości. Dla milionów gospodarstw domowych oznacza to rosnące wydatki na obsługę zadłużenia.

Według danych wskaźnik inflacji bazowej PCE utrzymuje się w pobliżu 3,2 proc., podczas gdy ceny usług związanych z mieszkaniami i opieką zdrowotną rosną jeszcze szybciej. Ekonomiści wskazują, że właśnie te kategorie są najbardziej problematyczne, ponieważ konsumenci nie mogą łatwo ograniczyć takich wydatków.

Sytuację pogarsza fakt, że banki nadal zwiększają limity kart kredytowych. Tylko w jednym kwartale limity wzrosły o 95 mld dolarów, co zdaniem rynku może krótkoterminowo wspierać konsumpcję, ale jednocześnie zwiększa ryzyko przyszłych problemów ze spłatą zobowiązań.

Coraz wyraźniej widać także zmianę nastrojów konsumentów. Indeks Uniwersytetu Michigan spadł do poziomu 53,3 punktu, co znajduje się znacznie poniżej poziomów uznawanych przez ekonomistów za neutralne dla gospodarki. Historycznie tak słabe nastroje często pojawiały się w okresach spowolnienia gospodarczego lub recesji.

Coraz więcej Amerykanów ma problemy ze spłatą zobowiązań

Najbardziej niepokojącym sygnałem dla rynku pozostaje wzrost opóźnień w spłacie długów. Łączny wskaźnik zaległości osiągnął już 4,8 proc., a szczególnie trudna sytuacja dotyczy kredytów studenckich.

Według danych aż 9,6 proc. zadłużenia studenckiego znajduje się w stanie poważnych opóźnień w spłacie. To efekt zakończenia pandemicznych programów ulgowych oraz powrotu regularnych płatności dla milionów pożyczkobiorców.

Ekonomiści oceniają, że problem może mieć długoterminowe konsekwencje dla całej gospodarki. Osoby z wysokim zadłużeniem i słabą historią kredytową mają mniejsze szanse na zakup nieruchomości, trudniej uzyskują nowe finansowanie i częściej ograniczają wydatki konsumpcyjne.

Jednocześnie rynek pracy nadal pozostaje relatywnie mocny. Bezrobocie utrzymuje się w pobliżu 4,3 proc., a liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych spadła do najniższego poziomu od roku.

To właśnie ten paradoks budzi największe obawy inwestorów. Amerykanie nadal pracują i wydają pieniądze, ale coraz częściej robią to kosztem rosnącego zadłużenia. Zdaniem analityków taka sytuacja może utrzymywać się przez pewien czas, jednak w dłuższym terminie zwykle prowadzi do wyraźnego ograniczenia konsumpcji lub wzrostu niewypłacalności.

Rynki zaczynają dostrzegać ukryte ryzyko dla gospodarki USA

Rosnące zadłużenie gospodarstw domowych staje się coraz ważniejszym tematem dla inwestorów, ponieważ konsumpcja odpowiada za znaczną część amerykańskiego PKB. Jeśli gospodarstwa domowe zaczną ograniczać wydatki, skutki mogą szybko pojawić się w wynikach spółek, danych makroekonomicznych i nastrojach giełdowych.

Na razie rynek akcji pozostaje relatywnie odporny, wspierany przez oczekiwania dalszych obniżek stóp procentowych oraz mocne wyniki części dużych spółek technologicznych. Jednak dane dotyczące zadłużenia pokazują, że fundamenty finansowe wielu konsumentów są znacznie słabsze niż sugerują oficjalne wskaźniki gospodarcze.

Warto zwrócić uwagę, że obecny cykl zadłużenia różni się od sytuacji sprzed kryzysu finansowego z 2008 roku. Wówczas problem koncentrował się głównie na rynku nieruchomości i kredytach hipotecznych o podwyższonym ryzyku. Dziś presja rozkłada się szerzej i obejmuje codzienne wydatki konsumentów, karty kredytowe, pożyczki samochodowe oraz kredyty studenckie.

Zdaniem rynku może to oznaczać wolniejsze, ale bardziej długotrwałe pogorszenie sytuacji gospodarczej. Konsumenci nie przestają nagle wydawać pieniędzy. Zamiast tego stopniowo ograniczają zakupy, zwiększają wykorzystanie kredytu i redukują oszczędności. Taki proces potrafi ciążyć gospodarce przez wiele kwartałów.

Dla Rezerwy Federalnej oznacza to wyjątkowo trudną sytuację. Z jednej strony inflacja nadal pozostaje podwyższona. Z drugiej coraz wyraźniej widać oznaki zmęczenia konsumentów wysokimi kosztami życia oraz drogim kredytem.

Najbliższe miesiące mogą więc okazać się kluczowe dla globalnych rynków finansowych. Jeśli zadłużenie gospodarstw domowych będzie nadal rosło szybciej niż dochody, presja na amerykańską gospodarkę może wyraźnie wzrosnąć jeszcze przed końcem 2026 roku.

Źródło: MarketPortal.pl