Coraz więcej pracy, coraz mniej efektów. Europa wpada w pułapkę
Hiszpańska gospodarka wysyła dziś sygnał ostrzegawczy dla całej Europy. Najnowsze dane Eurostatu pokazują, że produktywność pracowników w Hiszpanii spadła poniżej poziomów sprzed pandemii, mimo dynamicznego wzrostu zatrudnienia i relatywnie mocnego wzrostu PKB. Zdaniem ekonomistów problem nie dotyczy wyłącznie Madrytu, lecz całego europejskiego modelu gospodarczego, który coraz częściej opiera się na zwiększaniu liczby pracowników zamiast wzroście wydajności.
-
Produktywność pracownika w Hiszpanii spadła w 2025 roku do poziomu 97,6 pkt, czyli poniżej średniej Unii Europejskiej i niżej niż przed pandemią.
-
Mimo utworzenia ponad pół miliona miejsc pracy hiszpańska gospodarka rozwija się głównie przez wzrost zatrudnienia, a nie wzrost efektywności pracy.
-
Ekonomiści ostrzegają, że słaba produktywność może ograniczyć wzrost wynagrodzeń, konkurencyjność firm i tempo rozwoju całej europejskiej gospodarki.
Europa tworzy miejsca pracy, ale traci wydajność
Dane Eurostatu pokazują wyraźną różnicę między tempem wzrostu zatrudnienia a realną efektywnością pracy. Wskaźnik produktywności na pracownika w Hiszpanii wyniósł w 2025 roku 97,6 pkt przy średniej UE ustawionej na poziomie 100. To wynik gorszy niż rok wcześniej oraz jeden z najsłabszych rezultatów w ostatnich latach.
Na tle Europy szczególnie mocno wyróżnia się Irlandia, która osiągnęła poziom 225,3 pkt, a także Belgia z wynikiem przekraczającym 130 pkt. Nawet kraje mierzące się z wolniejszym wzrostem gospodarczym, takie jak Francja czy Włochy, pozostają wyżej niż Hiszpania.
W praktyce oznacza to, że gospodarka tworzy coraz więcej miejsc pracy, ale przeciętny pracownik nie generuje proporcjonalnie większej wartości dodanej. Według danych cytowanych przez ekonomistów, hiszpański rynek pracy urósł w ubiegłym roku o ponad pół miliona etatów, jednak wzrost produktywności praktycznie nie nastąpił.
Ekonomiści zwracają uwagę, że taki model wzrostu określany jest jako wzrost ekstensywny. Polega on na zwiększaniu liczby zatrudnionych osób zamiast poprawy efektywności technologicznej, organizacyjnej czy inwestycyjnej przedsiębiorstw. W krótkim terminie poprawia to statystyki zatrudnienia i konsumpcji, ale w dłuższej perspektywie osłabia konkurencyjność gospodarki.
Coraz mniej godzin pracy staje się problemem gospodarki
Jednym z kluczowych powodów pogarszającej się produktywności jest spadek liczby przepracowanych godzin. Według danych rynku pracy przeciętny pracownik w Hiszpanii pracował w końcówce 2025 roku średnio 32,6 godziny tygodniowo. Wśród osób rzeczywiście obecnych w pracy średnia wynosiła 36,1 godziny, co pokazuje skalę absencji.
Ponad dwa miliony pracowników nie pojawiły się w tym okresie w miejscu pracy. Ponad milion przypadków wynikał z chorób, wypadków lub czasowej niezdolności do pracy. Zdaniem analityków problem nasilił się po pandemii i pozostaje jednym z największych wyzwań dla rynku pracy w Europie.
Eksperci wskazują również na inne przyczyny. W wielu sektorach skrócono średni czas pracy, rozszerzono liczbę urlopów oraz zwiększono liczbę świadczeń socjalnych. Dodatkowo hiszpański rząd próbował przeforsować reformę skracającą maksymalny tydzień pracy z 40 do 37,5 godziny. Projekt nie uzyskał jednak wystarczającego poparcia politycznego.
W szerszym ujęciu problem dotyczy niemal całej Europy. Starzejące się społeczeństwa, rosnące koszty ochrony zdrowia i zmieniający się model pracy powodują, że liczba przepracowanych godzin systematycznie maleje. Zdaniem rynku może to oznaczać trwałe obniżenie potencjału wzrostu gospodarczego strefy euro.
Firmy tracą konkurencyjność wobec USA i Azji
Słaba produktywność staje się coraz większym problemem dla europejskich przedsiębiorstw. Organizacje biznesowe ostrzegają, że firmy jednocześnie mierzą się z rosnącymi kosztami pracy, wyższymi składkami społecznymi i coraz słabszą dynamiką inwestycji prywatnych.
Według ekonomistów sytuacja jest szczególnie niebezpieczna dla krajów południowej Europy, których gospodarki opierają się w dużej mierze na usługach, turystyce i sektorach o niższej wartości dodanej. To właśnie struktura gospodarki ma odpowiadać za część problemów z produktywnością.
W tle pojawia się również coraz większa presja ze strony Stanów Zjednoczonych oraz Chin. Amerykańska gospodarka od kilku lat przyspiesza dzięki inwestycjom w sztuczną inteligencję, nowe technologie i przemysł wysokiej wartości dodanej. Europa tymczasem pozostaje bardziej skoncentrowana na regulacjach, polityce socjalnej oraz ochronie rynku pracy.
Zdaniem ekonomistów bez wyraźnego wzrostu inwestycji prywatnych i modernizacji gospodarki Europa może stopniowo tracić udział w globalnym wzroście gospodarczym. Szczególnie istotny staje się problem niskiej liczby wysoko wykwalifikowanych miejsc pracy, które mogłyby zwiększać wartość dodaną przedsiębiorstw i napędzać wzrost realnych wynagrodzeń.
Dlaczego dane z Hiszpanii są ważne dla Polski
Choć problem dotyczy dziś głównie Hiszpanii, ekonomiści wskazują, że podobne symptomy zaczynają pojawiać się także w innych krajach europejskich, w tym w Polsce. Dane Eurostatu pokazują, że Polska poprawiła produktywność z 79,9 pkt w 2023 roku do 85,1 pkt w 2025 roku, ale nadal pozostaje wyraźnie poniżej średniej UE.
To istotny sygnał dla polskiej gospodarki, która również w ostatnich latach opierała wzrost przede wszystkim na rosnącym zatrudnieniu, konsumpcji oraz wydatkach publicznych. Ekonomiści podkreślają, że dalszy rozwój będzie wymagał większych inwestycji w automatyzację, cyfryzację i technologie zwiększające efektywność pracy.
Co może zdecydować o przyszłości europejskiej gospodarki
Największym ryzykiem dla Europy pozostaje scenariusz, w którym wzrost gospodarczy będzie coraz bardziej zależny od zwiększania liczby pracowników, a nie od wzrostu wydajności. Taki model ma naturalne ograniczenia, szczególnie w warunkach starzejącego się społeczeństwa i malejącej liczby osób aktywnych zawodowo.
Ekonomiści oceniają, że bez poprawy produktywności trudniej będzie utrzymać wysokie tempo wzrostu płac, finansować systemy socjalne oraz konkurować z gospodarkami opartymi na nowych technologiach. W efekcie Europa może wejść w okres długotrwałego spowolnienia strukturalnego, w którym wzrost PKB będzie coraz niższy mimo relatywnie stabilnego rynku pracy.
Dane z Hiszpanii są więc czymś więcej niż lokalnym problemem jednego kraju. To sygnał ostrzegawczy pokazujący, że europejski model wzrostu gospodarczego zaczyna napotykać coraz poważniejsze bariery.
