Motoryzacyjny gigant zmienia kurs. Tak wygląda plan walki z Chinami

fabryka Stellantis

Europejski gigant motoryzacyjny rozpoczyna największą reorganizację od czasu powstania grupy. Stellantis przedstawił nową strategię faSTLAne 2030, która ma przywrócić wzrost sprzedaży, poprawić rentowność i odbudować pozycję wobec rosnącej konkurencji z Chin. W centrum planu znalazły się inwestycje warte 60 miliardów euro, nowa platforma technologiczna oraz ofensywa produktowa obejmująca ponad 60 nowych modeli.


  • Stellantis planuje zainwestować 60 mld euro do 2030 roku, koncentrując się na czterech kluczowych markach i nowych technologiach.

  • Producent chce wrócić do dodatnich przepływów pieniężnych już w 2027 roku oraz obniżyć koszty o 6 mld euro rocznie do 2028 roku.

  • Koncern mocniej stawia na hybrydy i modele spalinowe, jednocześnie przyspieszając rozwój aut elektrycznych i współpracę z chińskimi partnerami.

Stellantis zmienia strategię po trudnym okresie

Nowy prezes Antonio Filosa zaprezentował strategię, która ma być odpowiedzią na jeden z najtrudniejszych momentów w historii koncernu. W ostatnich latach grupa mierzyła się z kosztowną transformacją elektromobilności, słabszym popytem w Europie oraz rosnącą presją producentów z Chin.

Plan faSTLAne 2030 zakłada przede wszystkim bardziej selektywne inwestowanie. Stellantis chce skoncentrować większość środków na czterech globalnych markach: Jeep, Ram, Peugeot i Fiat. To właśnie one mają odpowiadać za globalny wzrost sprzedaży i największą część przyszłych przychodów.

Łącznie 70 proc. inwestycji produktowych trafi do tych marek. Jednocześnie koncern nie zamierza likwidować pozostałych brandów, choć ich rola zostanie ograniczona regionalnie. Dotyczy to m.in. Chryslera, Dodge’a, Opla czy Alfy Romeo.

Według przedstawionych założeń Stellantis chce zwiększyć przychody z 154 mld euro do 190 mld euro do końca dekady, przy jednoczesnym wzroście marży operacyjnej do 7 proc. Kluczowe znaczenie ma także odbudowa przepływów pieniężnych po gigantycznych kosztach restrukturyzacji związanych z elektromobilnością.

Nowe modele, tańsze auta i walka z Chinami

Jednym z najważniejszych elementów strategii jest ofensywa produktowa. Do 2030 roku Stellantis planuje wprowadzić ponad 60 nowych modeli i odświeżyć kolejne 50 pojazdów.

Wśród nich znajdzie się:

  • 29 samochodów elektrycznych,

  • 15 hybryd plug-in,

  • 24 klasyczne hybrydy,

  • oraz modele spalinowe i mild hybrid.

To wyraźny sygnał, że branża motoryzacyjna odchodzi od wcześniejszego podejścia zakładającego pełną elektryfikację w krótkim czasie. Coraz więcej producentów dostrzega, że konsumenci nadal oczekują szerszego wyboru napędów, szczególnie w Europie i Ameryce Północnej.

Stellantis chce jednocześnie znacząco skrócić czas projektowania nowych aut. Obecnie proces ten trwa nawet 40 miesięcy. Celem jest zejście do około 24 miesięcy, czyli poziomu osiąganego przez chińskich producentów.

Rosnąca konkurencja z Chin stała się jednym z głównych powodów zmian strategicznych. Europejskie firmy coraz mocniej odczuwają presję cenową oraz technologiczne przyspieszenie marek takich jak BYD czy producenci współpracujący ze Stellantisem: Leapmotor i Dongfeng.

Koncern zamierza odpowiedzieć na tę presję poprzez partnerstwa technologiczne oraz tańsze modele dla masowego klienta. W samych Stanach Zjednoczonych firma planuje uruchomienie siedmiu nowych modeli kosztujących poniżej 40 tys. dolarów, w tym dwóch poniżej 30 tys. dolarów.

STLA One ma obniżyć koszty i uprościć produkcję

Jednym z filarów całej transformacji będzie nowa platforma technologiczna STLA One. Stellantis chce ograniczyć liczbę architektur pojazdów i oprzeć połowę produkcji na zaledwie trzech globalnych platformach.

Nowe rozwiązanie ma pozwolić na:

  • redukcję kosztów produkcji o około 20 proc.,

  • szybsze wdrażanie nowych modeli,

  • większe wykorzystanie wspólnych komponentów,

  • oraz uproszczenie całego łańcucha dostaw.

Do 2030 roku koncern chce osiągnąć nawet 70 proc. współdzielenia części między różnymi modelami. To rozwiązanie ma ogromne znaczenie dla poprawy rentowności, szczególnie w okresie wysokich kosztów transformacji energetycznej.

Platforma STLA One będzie obsługiwać zarówno auta elektryczne, jak i hybrydowe czy spalinowe. Firma zapowiada również wdrożenie architektury 800 V, nowych baterii opartych na chemii LFP oraz zaawansowanych systemów wspieranych przez sztuczną inteligencję.

W praktyce oznacza to, że Stellantis chce budować samochody szybciej, taniej i bardziej elastycznie niż dotychczas. Zdaniem analityków właśnie efektywność kosztowa może przesądzić o tym, które koncerny przetrwają obecną transformację rynku motoryzacyjnego.

Europa pod presją. Produkcja spadnie, ale fabryki mają pozostać

Najbardziej wymagającym regionem dla Stellantisa pozostaje Europa. Koncern zapowiedział redukcję potencjalnych mocy produkcyjnych o ponad 800 tys. pojazdów do 2030 roku.

Jednocześnie firma deklaruje, że chce uniknąć zamykania zakładów i zamiast tego będzie przekształcać część fabryk w centra produkcji komponentów lub recyklingu pojazdów. Pierwsze zmiany obejmą m.in. zakład Poissy we Francji.

Stellantis liczy także na zwiększenie wykorzystania mocy produkcyjnych do poziomu 80 proc. zarówno w Europie, jak i w USA. Ma to poprawić efektywność operacyjną oraz ograniczyć koszty stałe.

Koncern coraz mocniej stawia również na współpracę z partnerami technologicznymi. Oprócz chińskich producentów grupa rozwija projekty z firmami takimi jak Nvidia, Qualcomm czy Jaguar Land Rover.

Rynek pozytywnie przyjął nowe cele finansowe spółki, choć inwestorzy nadal zachowują ostrożność. Analitycy zwracają uwagę, że powodzenie strategii będzie zależeć przede wszystkim od sytuacji gospodarczej w Europie, tempa adopcji aut elektrycznych oraz zdolności koncernu do konkurowania ceną z producentami z Chin.

Źródło: MarketPortal.pl