PKB USA zaskakuje tempem wzrostu, inflacja wraca do gry
Amerykańska gospodarka zaskoczyła rynki tempem wzrostu w trzecim kwartale, osiągając 4,3% realnego wzrostu PKB, jednak pod powierzchnią imponujących danych narastają strukturalne napięcia. Wysoka inflacja, słabnąca dynamika rynku pracy oraz tzw. gospodarka „K-kształtna” sprawiają, że inwestorzy coraz ostrożniej patrzą na perspektywy na kolejne miesiące, a decydenci monetarni zyskują mniej argumentów za dalszym luzowaniem polityki pieniężnej.
-
Gospodarka USA przyspieszyła w III kwartale, notując wzrost PKB na poziomie 4,3% w ujęciu annualizowanym, co jest najlepszym wynikiem od dwóch lat.
-
Silna konsumpcja i eksport maskują narastające napięcia, w tym utrzymującą się presję inflacyjną, słabnący rynek pracy oraz pogłębiające się nierówności dochodowe.
-
Rezerwa Federalna stoi przed trudnym wyborem, ponieważ solidny wzrost ogranicza przestrzeń do dalszych obniżek stóp, mimo sygnałów spowolnienia w części gospodarki.
Silny wzrost PKB, który zmienia narrację rynkową
Wstępne dane Departamentu Handlu USA pokazują, że gospodarka Stanów Zjednoczonych przyspieszyła w trzecim kwartale do 4,3% w ujęciu annualizowanym, wyraźnie przebijając oczekiwania rynkowe. To tempo wzrostu było wyższe niż w drugim kwartale, kiedy PKB rósł o 3,8%, i jednocześnie stanowi najszybszą ekspansję od dwóch lat. Oceniają analitycy, że kluczowym motorem okazała się konsumpcja prywatna, która odpowiada za około 70% aktywności gospodarczej w USA i w ostatnim kwartale wzrosła aż o 3,5%, wobec 2,5% kwartał wcześniej.
Równie istotnym czynnikiem okazał się eksport, który odbił do 8,8%, po spadkach w poprzednim okresie, a także wzrost wydatków rządowych. Warto jednak zauważyć, że część danych ma charakter opóźniony, ponieważ publikację przesunął długotrwały shutdown administracji federalnej. To sprawia, że rynki traktują raport bardziej jako potwierdzenie trendu, a nie impuls do natychmiastowej zmiany wyceny aktywów.
Inflacja wciąż powyżej celu, a Fed traci komfort decyzyjny
Mimo imponującego wzrostu PKB, inflacja pozostaje wyraźnie powyżej celu banku centralnego. Preferowany przez decydentów wskaźnik, czyli PCE, wzrósł w trzecim kwartale do 2,8%, a inflacja bazowa do 2,9%, co oznacza wyraźne przyspieszenie względem poprzedniego okresu. Dodatkowo tzw. łańcuchowy indeks cen, uwzględniający zmiany zachowań konsumentów, wzrósł aż o 3,8%, znacząco powyżej prognoz.
Twierdzą analitycy, że w takim otoczeniu Rezerwa Federalna ma coraz mniej argumentów za kolejną obniżką stóp procentowych, nawet jeśli część danych z rynku pracy sygnalizuje spowolnienie. Silny wzrost gospodarczy osłabia narrację o konieczności szybkiego luzowania polityki pieniężnej, a inflacja ponownie zaczyna być postrzegana jako główne ryzyko makroekonomiczne. Reakcja rynków była umiarkowana – indeksy giełdowe poruszały się nieznacznie, a rentowności obligacji pozostały podwyższone, co sugeruje, że inwestorzy w dużej mierze zdyskontowali już dobre dane.
Konsument napędza gospodarkę, ale nierównomiernie
Coraz wyraźniej rysuje się obraz gospodarki „K-kształtnej”, w której wzrost koncentruje się wśród gospodarstw domowych o wyższych dochodach. To właśnie one korzystają z dobrej koniunktury na rynku akcji oraz rosnącej wartości aktywów finansowych, co przekłada się na wyższe wydatki konsumpcyjne. Średnio- i niskodochodowe gospodarstwa domowe pozostają znacznie ostrożniejsze, zmagając się z rosnącymi kosztami życia, wyższymi cenami energii oraz presją cenową wynikającą z polityki handlowej.
Dodatkowym czynnikiem, który chwilowo zawyżył dynamikę konsumpcji, był pośpieszny zakup samochodów elektrycznych przed wygaśnięciem ulg podatkowych pod koniec września. Dane z kolejnych miesięcy sugerują już wyraźne osłabienie sprzedaży w tym segmencie, co rodzi pytania o trwałość ostatniego impulsu popytowego.
Rynek pracy i nastroje konsumentów wysyłają sygnały ostrzegawcze
Podczas gdy dane o PKB prezentują obraz solidnej ekspansji, nastroje konsumentów wyraźnie się pogarszają. Indeks zaufania konsumenckiego spadł do najniższego poziomu od kilku lat, a po raz pierwszy od niemal czterech lat gospodarstwa domowe negatywnie oceniają własną sytuację finansową. Równocześnie stopa bezrobocia wzrosła do 4,6%, najwyżej od 2021 roku, a tempo tworzenia nowych miejsc pracy wyraźnie osłabło.
Oceniają analitycy, że rynek pracy znalazł się w fazie „low hire, low fire”, w której firmy wstrzymują się zarówno z agresywnymi zwolnieniami, jak i z nowymi rekrutacjami, czekając na większą klarowność w zakresie polityki gospodarczej, handlowej i monetarnej. To właśnie ta niepewność może w kolejnych kwartałach stać się kluczowym czynnikiem ryzyka dla wzrostu.
Z perspektywy inwestora i analityka makroekonomicznego obecna sytuacja w USA jest paradoksalna. Z jednej strony gospodarka generuje najlepsze tempo wzrostu od dwóch lat, a zyski przedsiębiorstw rosną dynamicznie, co teoretycznie powinno sprzyjać rynkom akcji. Z drugiej strony inflacja ponownie przyspiesza, rynek pracy stopniowo traci impet, a nierówności dochodowe ograniczają trwałość popytu konsumpcyjnego.
W krótkim terminie rynki mogą pozostać względnie stabilne, jednak w średnim horyzoncie kluczowe będzie to, czy wysoki wzrost PKB okaże się zjawiskiem trwałym, czy jedynie efektem kumulacji czynników jednorazowych. Jeśli presja inflacyjna utrzyma się, a Fed pozostanie ostrożny, inwestorzy będą musieli przygotować się na środowisko wyższych stóp procentowych na dłużej, co zmienia wyceny aktywów i preferencje inwestycyjne na globalnych rynkach finansowych.
