Olbrzymi deficyt handlowy Stanów z Chinami to fake news?

Szokujące dane o deficycie handlowym USA w wymianie z Chinami mogą być w istocie jednym z największych gospodarczych nieporozumień ostatnich miesięcy. Inna sprawa, że dane o deficycie nie uwzględniają ogromnych korzyści, jakie USA odnoszę z inwestycji w Państwie Środka i rosnącej liczby konsumentów w tym kraju - pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl

Marcin Lipka

- Stany Zjednoczone straciły w zeszłym roku 500 mld dolarów na handlu zagranicznym z Chinami - oświadczył amerykański prezydent Donald Trump na konferencji prasowej przed kilkoma miesiącami. Taka kwota stanowi aż 2,5 proc. amerykańskiego PKB. Jednak w tym wypadku określa ona wyłącznie wartość importowanych przez USA towarów z Państwa Środka, trudno więc mówić tutaj o jakiejkolwiek stracie.

Znaczna część ekonomistów podkreślała, że należy brać pod uwagę także eksport do Chin (ok. 130 mld dol.), a zatem deficyt w wymianie towarowej jest znacznie mniejszy i wynosi 370 mld dol. Niektórzy dodawali (słusznie zresztą), że należy również zaliczyć wymianę usług, która zmniejsza deficyt o kolejne 40 mld dol. Cały czas jednak mamy do czynienia z wartością przekraczającą 300 mld dol. Czy jednak ona rzeczywiście odzwierciedla faktyczny deficyt na linii USA - Chiny i straty Amerykanów?

Eksport eksportowi nierówny

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że chiński eksport składa się w znacznej mierze z komponentów importowanych z innych krajów. Średnio, według danych OECD zamieszczonych w raporcie Congressional Research Services (CRS) „China-US Trade Issues”, zagraniczna wartość dodana do eksportu Państwa Środka w przetwórstwie przemysłowym wynosi aż 40 proc.

Skrajny przypadek z opracowania CRS dotyczy iPhona, który w Chinach jest praktycznie tylko składany z części wyprodukowanych poza granicami Chin przez zagraniczne przedsiębiorstwa. W 2009 r. Chiny wyeksportowały 11,3 mln iPhonów o wartości 2 mld dol. Gdyby jednak eksport liczyć tylko na podstawie wartości dodanej przez Państwo Środka, to faktycznie wynosi ona zaledwie 73,5 mln dol. (niecałe 4 proc. kwoty widocznej w handlowych statystykach).

Nawet gdy pominiemy skrajny przykład popularnego smartfona, dane OECD/WTO zamieszczone w dokumencie CRS pokazują, że faktyczny deficyt handlowy (towary plus usługi) na linii USA - Chiny może być niższy o 35 proc. i np. w 2011 r. wyniósł 179 mld dol., a nie 275 mld dol. To rezultat uwzględnienia wartości dodanej, a nie samych wartości brutto.

Bardzo podobne dane przedstawiane są przez wiodący ośrodek analityczny Oxford Economics. Według szacunków przygotowanych dla „The US-China Business Council” saldo wymiany handlowej na podstawie wartości dodanej wynosi ok. 1 proc. PKB (na rok 2015), czyli mniej więcej 200 mld dol. (biorąc pod uwagę poziom PKB za rok 2017).

USA nie jest poszkodowane w relacji z Chinami

Warto także pamiętać, że Stany Zjednoczone uzyskują korzyści poprzez zaangażowanie się w chińską gospodarkę (dywidendy, zyski). Według szacunków Oxford Economics wynoszą one ok. 0,2 proc. PKB, czyli faktyczny deficyt zmniejsza się do ok. 0,8 proc. PKB, a to 160 mld dol., a nie 500 czy 370, o których się tak często mówi.

Bogacenie się chińskiego społeczeństwa stwarza również olbrzymie możliwości dla amerykańskich przedsiębiorstw. Wcześniej wymieniane opracowanie CRS zwraca np. uwagę, że Boeing sprzedał w 2017 r. aż 202 samoloty Chinom, a w latach 2017-2036 liczba ta ma przekroczyć 7 tys. (wartość 1,1 bln dol.). GM z kolei w każdym z ostatnich 7 lat sprzedał w Chinach więcej samochodów niż w Stanach Zjednoczonych.

Sprzedaż prawie 4 mln samochodów przez GM na terenie Państwa Środka w niewielkim stopniu wlicza się do wymiany handlowej, gdyż jest realizowana przez 11 podmiotów joint-venture i dwa całkowicie własne zakłady w Chinach. Ogólna sprzedaż podmiotów zależnych od USA na terenie Chin wyniosła 481 mld dol. w 2015 r., a włączając w to Hong Kong - 630 mld dol. 

Nie można również zapominać, że korzyści z obecności w Państwie Środka odnoszą mieszkańcy USA. Większość Amerykanów jest uczestnikami rynku kapitałowego, więc ich inwestycje są coraz więcej warte dzięki zaangażowaniu przedsiębiorstw w chińską gospodarkę. Dodatkowo Oxford Economics podkreśla, że każda amerykańska rodzina oszczędza średnio 850 dol. rocznie dzięki niższym cenom dobór produkowanych na terenie Chin.

W rezultacie można zrozumieć żądania Waszyngtonu dotyczące respektowania amerykańskiej własności intelektualnej na terenie Chin, większego otwarcia się wiodącej gospodarki Azji czy też obawy o transfer technologii podczas niektórych inwestycji. Jednak amerykańskie firmy odnoszą poważnie korzyści z działalności w Państwie Środka, na których zyskują również sami Amerykanie, a szeroko dyskutowany deficyt handlowy jest znacznie mniejszy niż pokazują to pobieżne statystyki.

Marcin Lipka, analityk Cinkciarz.pl  
Źródło: Cinkciarz.pl  

INFORMACJE O MARCE

Spółka Cinkciarz.pl to jedna z najszybciej rozwijających się firm w Europie. Z usług lidera internetowego rynku wymiany walut korzystają m.in. przedsiębiorstwa i instytucje oraz klienci indywidualni. Od 2010 r. firma z powodzeniem funkcjonuje w sektorze fintech. System rozwiązań, które oferuje to innowacyjny produkt finansowy. Firma należy do organizacji SWIFT, zrzeszającej największe banki oraz instytucje finansowe.
Serwis jest dostępny przez całą dobę. Użytkownicy mają możliwość wymiany waluty za pomocą portfela walutowego, modelu transakcji społecznościowych oraz z rachunku bankowego. Wymianę walut wspiera szereg narzędzi: stałe zlecenie, polecenie zapłaty, alert walutowy. Serwis udostępnia również aplikacje mobilne na wszystkie najpopularniejsze systemy operacyjne: Android, iOS, Windows Phone, Blackberry oraz Windows 8.
Firma aktywnie wspiera ideę sportu. Cinkciarz.pl jest sponsorem klubu koszykarskiego Chicago Bulls oraz Oficjalnym Sponsorem Reprezentacji Polski w piłce nożnej.

657
Skomentuj artykuł
Komentarz:

Autor:
Kod weryfikacji:
Przepisz kod:
nowy obrazek

Dodaj komentarz


Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce internetowej. Zamknij