Brak energii elektrycznej w Ukrainie - co to oznacza dla Polski?

Brak energii elektrycznej w Ukrainie - co to oznacza dla Polski?

Rosja od ponad tygodnia atakuje krytyczną infrastrukturę Ukrainy odcinając energię elektryczną, ciepło i ciepłą wodę w wielu miastach i zmuszając fabryki w niektórych obszarach do tymczasowego zamknięcia. Szacuje się, że 1,5 miliona ludzi zostało bez prądu w 230 wioskach i miastach Ukrainy.


Szefowie spółek przesyłowych zapowiedzieli już redukcję usług, w związku z czym zima na pewno nie będzie łatwa. Ukraińscy urzędnicy wzywają ludność do oszczędzania energii. Groźba przyszłych przerw w dostawie prądu w okresie zimowym w Ukrainie, gdzie zimy są o wiele bardziej intensywne niż u nas może zmusić kolejną falę uchodźców do przyjazdu do Polski. Co to może oznaczać? Przede wszystkim kolejną falę uchodźców, którym trzeba będzie zapewnić pomoc, lokum i docelowo pracę. 

Oczywiście celem rosyjskich ataków w całym kraju jest strach, wywołanie paniki, ale nie tylko. Jednym z planów Putina jest zalanie Unii Europejskiej kolejnymi milionami uchodźcami wojennych, tak, żeby kraje nie dawały rady z niesieniem im pomocy. Rząd właśnie ogłosił, że od połowy przyszłego roku uchodźcy będą ponosili 50 % kosztów utrzymania się w Polsce, a potem – pełną kwotę. Ponad 80 tys. osób wciąż przebywa w miejscach zbiorowego zakwaterowania w Polsce - wynika z informacji MSWiA. Paweł Szefernaker, pełnomocnik rządu ds. uchodźców wojennych z Ukrainy powiedział: Chcemy, żeby osoby, które przebywają w tych miejscach już ponad 120 dni, od stycznia partycypowały w 50 proc. kosztów przez najbliższe miesiące, a docelowo, żeby całkowicie ponosiły koszty pobytu w Polsce. Nie możemy w nieskończoność finansować pobytu uchodźców.

Oprócz tego, że polskiego rządu nie stać na takie wydatki – GUS właśnie potwierdził wzrost inflacji do 17,2% - jest to na pewno też forma zmuszenia uchodźców do pojęcia pracy i relokacji. Staranie o to trwa od wielu miesięcy, możliwe, że rząd szuka po prostu bardziej efektywnych rozwiązań - komentuje Anna Dzhobolda, dyrektorka departamentu rekrutacji międzynarodowych Gremi Personal. - Uchodźcy nadal pomieszkują w dużych miastach, bo nie ufają, że w mniejszych miejscowościach jest dobra infrastruktura i czeka na nich praca, bo tak jest na Ukrainie. Z pomocą rządowi mogą przyjść agencje takie jak nasza, oferujące pracę z zakwaterowaniem czy specjalnymi programami dla kobiet, jak nasza szkoła UDT, w której nauka dla uchodźczyń z Ukrainy jest bezpłatna. Szkołę prowadzimy od lipca i z miesiąca na miesiąc kobiet przybywa. 

Od 24 lutego do Polski trafiło 7,095 mln uchodźców, z czego wróciło na Ukrainę około 5 mln. Każdego dnia na granicy jest intensywnie - średnio przekracza ją10 tys. osób w obie strony. Na szacowaną liczbę miliona uchodźców w Polsce około 450 tys. podjęło już legalną pracę. Żyjących i pracujących w Polsce Ukraińców jest około 800 tys., więc tylko 10 % Ukraińców żyje obecnie na koszt państwa.

Źródło: Gremi Personal