Rekordy na giełdzie mogą mylić. Coraz więcej ostrzeżeń dla inwestorów

giełda USA

Amerykański rynek akcji nadal utrzymuje się blisko historycznych szczytów, jednak część analityków zaczyna coraz głośniej mówić o ryzyku nadchodzącej korekty. Szczególnie mocne ostrzeżenie napłynęło z Bank of America, którego strategowie zwracają uwagę na wyjątkowo dużą liczbę sygnałów ostrzegawczych pojawiających się jednocześnie. Według banku obecna sytuacja przypomina okresy poprzedzające wcześniejsze bessy. Co więcej, niepokojące symptomy nie dotyczą wyłącznie wycen akcji, ale również rynku kredytowego, kondycji konsumentów oraz fundamentów sektora technologicznego.


  • Bank of America ostrzega, że aż 7 z 10 wskaźników zwiastujących bessę wysłało sygnały ostrzegawcze, co historycznie poprzedzało większe spadki na giełdzie.

  • Sektor technologiczny wykazuje oznaki narastającej spekulacji, a różnica wyników między najlepszymi i najgorszymi spółkami osiągnęła poziomy niewidziane od pęknięcia bańki internetowej.

  • Mimo rekordowych poziomów indeksu S&P 500, coraz więcej sygnałów wskazuje na pogarszającą się kondycję rynku pod powierzchnią wzrostów.

Coraz więcej sygnałów ostrzegawczych dla amerykańskich akcji

Bank of America poinformował, że 7 z 10 autorskich wskaźników bessy zostało aktywowanych, co odpowiada poziomom obserwowanym przed każdym większym rynkiem niedźwiedzia od początku lat 90.

Jeszcze w marcu aktywne były cztery sygnały, w kwietniu pięć, a w maju liczba ta wzrosła do siedmiu. Tak szybkie pogorszenie sytuacji sprawia, że analitycy banku zaczynają rekomendować częściową realizację zysków i bardziej ostrożne podejście do szerokiego rynku.

Szczególną uwagę zwraca fakt, że indeks S&P 500 pozostaje bardzo wysoko wyceniany. Według analiz banku rynek wygląda drogo na większości stosowanych wskaźników wyceny, a część z nich pokazuje poziomy przewyższające nawet te obserwowane podczas bańki technologicznej przełomu wieków.

Sektor technologiczny przypomina czasy bańki internetowej

Najbardziej niepokojące sygnały płyną obecnie z sektora technologicznego, który od kilku lat odpowiada za znaczną część wzrostów amerykańskiej giełdy.

Analitycy wskazują na ogromne rozwarstwienie wyników pomiędzy najlepszymi i najsłabszymi spółkami technologicznymi. Skala tej różnicy osiągnęła poziomy niewidziane od lutego 2000 roku, czyli okresu bezpośrednio poprzedzającego pęknięcie bańki internetowej.

Zdaniem rynku może to oznaczać, że wzrosty indeksów są coraz bardziej uzależnione od niewielkiej grupy największych firm. Tego typu koncentracja zwykle zwiększa podatność rynku na gwałtowne korekty.

Dodatkowo Bank of America zwraca uwagę, że drogie spółki wyraźnie pokonują tańsze odpowiedniki. Historycznie takie zachowanie inwestorów często było oznaką nadmiernego optymizmu i rosnącej spekulacji.

Fundamenty gigantów technologicznych zaczynają się pogarszać

Jeszcze kilka lat temu inwestorzy mogli argumentować, że wysokie wyceny są uzasadnione wyjątkowo silnymi fundamentami największych firm technologicznych. Dziś sytuacja nie jest już tak jednoznaczna.

Bank of America zauważa, że tempo zamiany przychodów na gotówkę przestało rosnąć, a programy skupu akcji własnych tracą na znaczeniu. Jednocześnie gwałtownie rosną wydatki inwestycyjne największych dostawców infrastruktury chmurowej.

Według prognoz pod koniec przyszłego roku nakłady inwestycyjne największych firm technologicznych mogą pochłaniać niemal całość generowanych przepływów operacyjnych. To rodzi pytania o przyszłą rentowność oraz możliwość utrzymania obecnego tempa wzrostu zysków.

Rynek wciąż wierzy w rozwój sztucznej inteligencji, jednak inwestorzy coraz częściej zastanawiają się, czy skala inwestycji nie zaczyna przewyższać potencjalnych korzyści w krótkim terminie.

Kredyt, konsumenci i gospodarka wysyłają mieszane sygnały

Obawy Bank of America nie ograniczają się wyłącznie do rynku akcji. Analitycy wskazują również na pogarszające się sygnały płynące z gospodarki.

Popyt konsumentów na kredyty pozostaje słaby, a banki utrzymują restrykcyjne warunki finansowania. Jednocześnie widoczne jest osłabienie nastrojów konsumenckich oraz mniej optymistyczne oczekiwania dotyczące wzrostu gospodarczego.

W praktyce oznacza to, że gospodarka może wchodzić w okres wolniejszego tempa wzrostu właśnie wtedy, gdy wyceny akcji pozostają bardzo wysokie. Takie połączenie historycznie nie było korzystne dla szerokiego rynku.

Nie wszyscy jednak podzielają pesymizm Bank of America. Część analityków uważa ostatnie spadki w sektorze półprzewodników za naturalne schłodzenie rynku po silnych wzrostach. Również konsensus analityków pozostaje relatywnie optymistyczny wobec perspektyw amerykańskich akcji.

To właśnie ten rozdźwięk pomiędzy rosnącą liczbą sygnałów ostrzegawczych a utrzymującym się optymizmem inwestorów sprawia, że druga połowa roku może okazać się jednym z najciekawszych okresów dla światowych rynków finansowych. Zdaniem Bank of America obecnie warto zwracać większą uwagę na ryzyko niż na potencjał dalszych wzrostów.

Źródło: MarketPortal.pl