Nvidia przed kluczowym testem. 92 mld dolarów przychodów może już nie wystarczyć

Nowoczesna serwerownia

Nvidia wchodzi w kolejny sezon wyników z niezwykle wysoko zawieszoną poprzeczką. Rynek oczekuje niemal podwojenia przychodów, ale sama dynamika sprzedaży może już nie wystarczyć inwestorom, którzy coraz uważniej patrzą na skalę wydatków na sztuczną inteligencję, konkurencję ze strony własnych układów największych firm technologicznych oraz możliwość dalszego utrzymania wysokich marż.


  • Nvidia ma według konsensusu wypracować 92 mld USD przychodów w kwartale, czyli o 96 proc. więcej niż rok wcześniej, przy skorygowanym zysku 2,09 USD na akcję.

  • Segment Data Center może przekroczyć 85,4 mld USD przychodów, a jednym z najszybciej rozwijających się biznesów spółki staje się infrastruktura sieciowa.

  • Akcje Nvidii przerwały siedmiosesyjną serię spadków, ale w 2026 roku nie dominują już nad rynkiem tak wyraźnie jak wcześniej.

Nvidia musi pokazać więcej niż tylko dobre wyniki

Akcje Nvidii zakończyły we wtorek siedmiosesyjną serię spadków, rosnąc o około 2,19 proc. Była to najdłuższa taka seria spadkowa od 2022 roku. Przed środową sesją notowania rosły jeszcze o około 0,2 proc., ale reakcja rynku pokazuje, że inwestorzy podchodzą do wyników spółki znacznie ostrożniej niż w okresie największej euforii wokół sztucznej inteligencji.

Oczekiwania pozostają jednak bardzo wysokie. Konsensus zakłada 2,09 USD skorygowanego zysku na akcję oraz 92 mld USD przychodów. Oznaczałoby to wzrost sprzedaży o 96 proc. rok do roku i jednocześnie dalsze przyspieszenie względem poprzedniego kwartału.

Jeszcze mocniej wygląda segment centrów danych. Jego przychody mają przekroczyć 85,4 mld USD, co oznaczałoby wzrost o 107 proc. Przychody od największych operatorów infrastruktury chmurowej są oczekiwane na poziomie 43,5 mld USD, a sprzedaż do klientów przemysłowych, korporacyjnych i wyspecjalizowanych firm AI ma sięgnąć około 41,7 mld USD.

Problem polega na tym, że rynek zna już historię bardzo wysokiego wzrostu Nvidii. Dobre wyniki stały się podstawowym scenariuszem, a nie pozytywnym zaskoczeniem. To radykalnie zmienia sposób, w jaki inwestorzy oceniają kolejne raporty.

W sześciu z ostatnich ośmiu kwartałów akcje Nvidii spadały po publikacji wyników, w tym po czterech ostatnich raportach. W tym roku kurs wzrósł około 14 proc., podczas gdy indeks S&P 500 zyskał około 12 proc. Różnica jest więc znacznie mniejsza niż można byłoby oczekiwać po spółce znajdującej się w centrum globalnego boomu na AI.

Coraz większym problemem jest skala oczekiwań

Nvidia pozostaje liderem rynku procesorów graficznych wykorzystywanych w sztucznej inteligencji, ale właśnie jej dotychczasowy sukces staje się coraz większym wyzwaniem.

Kapitalizacja spółki sięga około 5,2 bln USD, co może ograniczać gotowość inwestorów do dalszego zwiększania ekspozycji na akcje producenta układów. Jednocześnie coraz częściej pojawiają się obawy dotyczące możliwości spowolnienia boomu inwestycyjnego w AI oraz naturalnego wyhamowania dynamiki wzrostu po dwóch wyjątkowo mocnych latach.

Rynek zastanawia się również, czy Nvidia zbliża się do szczytu tempa wzrostu przychodów i marż. Takie obawy są szczególnie istotne w przypadku spółki, od której inwestorzy oczekują nie tylko dobrych rezultatów, lecz kolejnych rekordów.

Z drugiej strony wycena nie wygląda już tak ekstremalnie w relacji do oczekiwanego wzrostu. W materiale wskazano, że wskaźnik P/E oparty na prognozowanych wynikach GAAP na 2027 rok znajduje się poniżej 15, podczas gdy analogiczna wartość dla S&P 500 wynosi około 18,6. Jednocześnie prognozy zakładają, że wzrost sprzedaży i zysku netto Nvidii może pozostawać powyżej 20 proc. również w 2028 roku.

To tworzy interesujący paradoks. Nvidia wciąż rozwija się znacznie szybciej niż większość dużych spółek, ale jej akcje zachowują się tak, jakby rynek coraz bardziej obawiał się momentu, w którym tempo wzrostu zacznie normalnieć.

Najwięksi klienci Nvidii stają się jednocześnie konkurentami

Jednym z kluczowych ryzyk pozostaje rosnąca niezależność największych odbiorców Nvidii.

Amazon, Google i Microsoft nadal odpowiadają za znaczną część przychodów producenta procesorów. Jednocześnie wszystkie te firmy rozwijają własne układy, które mają ograniczyć zależność od Nvidii albo mogą być oferowane również klientom zewnętrznym.

Do grupy firm inwestujących we własne procesory należą także Meta oraz inni operatorzy wielkich centrów danych. Chodzi o miliardowe nakłady na projektowanie lub zamawianie specjalistycznych układów, które mogą przejmować część obciążeń realizowanych obecnie przez procesory graficzne Nvidii.

To jednak nie oznacza, że cała infrastruktura może łatwo uniezależnić się od Nvidii. Im więcej procesorów pojawia się w centrach danych, tym większym problemem staje się sprawna komunikacja pomiędzy nimi.

I właśnie tutaj rozwija się drugi, znacznie mniej nagłaśniany filar biznesu spółki.

Networking może stać się kolejnym filarem wzrostu Nvidii

Dwa lata temu działalność sieciowa Nvidii generowała około 3 mld USD przychodów kwartalnie. W ostatnim kwartale było to już prawie 15 mld USD, a oczekiwania przed kolejnym raportem wskazują na wynik zbliżony do 17 mld USD.

W poprzednim kwartale sprzedaż związana z networkingiem wzrosła niemal 200 proc. rok do roku, podczas gdy biznes obliczeniowy rozwijał się w tempie około 77 proc. W nowym kwartale dynamika ma zwolnić do około 134 proc., ale nadal pozostać wyższa niż około 100-procentowy wzrost oczekiwany w obszarze obliczeniowym.

Znaczenie tego biznesu jest większe niż wskazywałaby sama wartość sprzedaży.

Produkty Spectrum-X odpowiadają za szybkie połączenia Ethernet pomiędzy serwerami, a technologie InfiniBand i NVLink umożliwiają przesyłanie ogromnych ilości danych pomiędzy procesorami. W dużych klastrach AI wydajność całego systemu zależy bowiem nie tylko od mocy samych procesorów, ale również od tego, jak szybko mogą wymieniać informacje.

Nvidia rozwija również NVLink Fusion, który umożliwia włączenie autorskich procesorów innych firm do szerszego ekosystemu Nvidii obejmującego komunikację, sieci, zasilanie i chłodzenie. W praktyce oznacza to przejście od sprzedaży pojedynczych układów w stronę dostarczania całych systemów infrastruktury AI.

To może być jeden z najważniejszych elementów strategii spółki. Nawet jeżeli najwięksi klienci będą coraz częściej projektować własne procesory, nadal będą potrzebowali infrastruktury pozwalającej połączyć tysiące akceleratorów w jeden sprawnie działający system.

Networking może dzięki temu częściowo zmniejszyć ryzyko związane z rosnącą konkurencją na rynku samych GPU.

Przy przychodach z działalności sieciowej zbliżonych do 17 mld USD segment ten odpowiadałby już za około jedną piątą sprzedaży Data Center. Inwestorzy będą więc obserwować nie tylko popyt na najnowsze procesory, ale również perspektywy dla sieci, własnych układów klientów oraz całej infrastruktury potrzebnej do budowy ogromnych centrów danych AI.

Nvidia przestaje być oceniana wyłącznie jako producent procesorów graficznych. Coraz większą część jej wartości stanowi możliwość kontrolowania całej infrastruktury potrzebnej do działania sztucznej inteligencji. I właśnie od tego, jak dużą część tego rynku spółka będzie w stanie przejąć, może zależeć kolejny etap jej wzrostu.

Źródło: MarketPortal.pl