Hossa AI rozlewa się po świecie

fabryka półprzewodników

Sztuczna inteligencja przestaje być wyłącznie historią technologiczną, a staje się jednym z najważniejszych czynników wpływających na globalny wzrost, giełdy, eksport i politykę pieniężną. Bank of America widzi w tym impuls dla gospodarki, ale Bank Rozrachunków Międzynarodowych ostrzega, że tempo inwestycji zaczyna przypominać największe historyczne cykle spekulacyjne. Rynek znalazł się więc w miejscu, w którym euforia i ryzyko idą niemal ramię w ramię.


  • Bank of America podniósł prognozy globalnego wzrostu do 3,2 proc. w 2026 r. i 3,5 proc. w 2027 r., wskazując na boom inwestycji w sztuczną inteligencję.

  • AI coraz mocniej przejmuje rolę motoru gospodarki, którą wcześniej pełniła przede wszystkim konsumpcja.

  • BIS ostrzega przed ryzykiem bańki inwestycyjnej, bo pięciu największych hiperskalerów ma wydać ponad 1 bln dolarów na AI w latach 2025–2026.

AI staje się nowym silnikiem wzrostu gospodarczego

Globalna gospodarka dostała nowy impuls, którego skala zaczyna zmieniać tradycyjne modele prognozowania. Bank of America podniósł oczekiwania dla światowego wzrostu gospodarczego do 3,2 proc. w 2026 r. oraz 3,5 proc. w 2027 r.. Wcześniejsze prognozy zakładały odpowiednio 3,1 proc. i 3,4 proc.

To pozornie niewielka korekta, ale jej znaczenie jest większe, niż sugerują same liczby. Za zmianą stoi przede wszystkim cykl inwestycyjny związany ze sztuczną inteligencją w USA oraz eksportowy impuls w Azji, gdzie popyt na komponenty, maszyny i półprzewodniki przekłada się na realną aktywność przemysłową.

W praktyce AI zaczyna pełnić funkcję, którą przez lata w amerykańskiej gospodarce miała konsumpcja. Wzrost popytu wewnętrznego był zwykle oparty na sile gospodarstw domowych, rynku pracy i wydatkach konsumentów. Teraz coraz większą część dynamiki przejmują inwestycje technologiczne, centra danych, infrastruktura obliczeniowa i zamówienia związane z całym łańcuchem dostaw AI.

To ważna zmiana jakościowa. Konsument nadal pozostaje istotny, ale w otoczeniu wyższych cen energii, uporczywej inflacji i ryzyka dalszego zacieśniania polityki pieniężnej jego rola nie wygląda już tak dominująco jak wcześniej.

Amerykański konsument traci pozycję lidera

Bank of America zwraca uwagę, że konsumpcja w USA wykazała dużą odporność mimo szoku energetycznego. W pierwszej połowie roku gospodarstwa domowe musiały mierzyć się z presją cen paliw i spadkiem realnych dochodów, a jednocześnie wcześniejsze wsparcie fiskalne zaczęło słabnąć.

To nie oznacza załamania popytu. Przeciwnie, bank zakłada solidny wzrost wydatków konsumenckich w drugiej połowie roku. Problem polega jednak na tym, że konsument przestaje być najważniejszym źródłem dynamiki. Na pierwszy plan wychodzi kapitał technologiczny.

Największe spółki technologiczne inwestują setki miliardów dolarów w wyścig, którego końca na razie nie widać. To podtrzymuje wyceny, wzmacnia narrację o produktywności i napędza popyt na półprzewodniki, sprzęt oraz infrastrukturę. Rynek zna jednak takie momenty. Gdy inwestycje rosną szybciej niż zyski, granica między przełomem technologicznym a nadmierną euforią staje się coraz cieńsza.

Właśnie dlatego obecny cykl jest tak trudny do jednoznacznej oceny. AI może rzeczywiście zmienić światową gospodarkę, ale nie każda firma, która dziś wydaje miliardy, musi być zwycięzcą tej zmiany.

Azja korzysta na boomie AI, giełdy reagują euforią

Boom inwestycyjny nie ogranicza się do Stanów Zjednoczonych. Silnie korzysta na nim Azja, szczególnie gospodarki powiązane z eksportem technologii, maszyn i półprzewodników. Chiny oraz inne rynki wschodzące Azji stały się ważnym zapleczem produkcyjnym dla globalnego cyklu AI.

Najbardziej widowiskowym przykładem jest Korea Południowa. Indeks Kospi Composite zyskał od początku roku niemal 100 proc., a jego skład jest mocno powiązany z sektorem półprzewodników. Kluczową rolę odgrywają tam takie spółki jak SK Hynix i Samsung Electronics.

To pokazuje, że inwestorzy nie kupują już tylko obietnicy przyszłych aplikacji AI. Kupują cały przemysłowy ekosystem: pamięci, układy, serwery, centra danych, maszyny i eksport. W takim układzie wzrost gospodarczy może być przez pewien czas mocniejszy, niż zakładały wcześniejsze modele.

Ale im większa euforia, tym większe ryzyko gwałtownej zmiany nastrojów. Rynki finansowe są dziś wspierane przez luźne warunki finansowe, wzrost wycen technologii i przekonanie, że AI poprawi produktywność. Jeśli ta opowieść zacznie pękać, korekta może szybko przenieść się z giełd do realnej gospodarki.

BIS ostrzega przed ryzykiem bańki i długiej korekty inwestycji

Najmocniejsze ostrzeżenie płynie z Banku Rozrachunków Międzynarodowych. BIS zwraca uwagę, że pięciu największych hiperskalerów może zainwestować ponad 1 bln dolarów w wydatki kapitałowe związane z AI w latach 2025–2026. Skala jest ogromna, a tempo wzrostu inwestycji zaczyna wyprzedzać zyski i wolne przepływy pieniężne części firm.

To zmusza niektóre spółki do sięgania po finansowanie dłużne. W efekcie technologiczny boom zaczyna coraz mocniej wpływać także na rynek kredytu. Popyt na kapitał rośnie, a to może dokładać presji do stóp procentowych, szczególnie w momencie, gdy Rezerwa Federalna i tak zmaga się z uporczywą inflacją.

Bank of America zakłada, że Fed może podnieść stopy procentowe łącznie o 75 punktów bazowych do końca 2026 r. To jeden z najważniejszych czynników ryzyka dla rynków. Jeśli warunki finansowe zacieśnią się gwałtownie, gospodarka może odkryć, że część obecnego wzrostu była zbudowana na bardzo drogim i coraz trudniej dostępnym kapitale.

BIS porównuje obecny moment do wielkich historycznych cykli inwestycyjnych: kanałów w XIX wieku, kolei, elektryfikacji, boomu lat 20. XX wieku i bańki internetowej. Wszystkie te epizody zaczynały się od realnych technologicznych przełomów. Problem polegał na tym, że kapitał płynął szybciej, niż gospodarka była w stanie wygenerować odpowiednie zwroty.

To jest sedno obecnego ryzyka. Sztuczna inteligencja może stać się technologią przełomową, ale inwestorzy już dziś płacą za scenariusz bardzo szybkich, szerokich i wysokich zysków. Jeśli zwroty okażą się niższe od oczekiwań, finansowanie może zostać nagle ograniczone, a boom inwestycyjny zamieni się w długą fazę cięcia wydatków.

Dla giełd oznaczałoby to nie tylko spadek wycen technologii. Możliwy byłby także silny efekt majątkowy, bo akcje ma dziś znacznie więcej inwestorów indywidualnych niż w wielu poprzednich cyklach. Gdy portfele tracą wartość, słabnie konsumpcja, rośnie ostrożność firm i pogarszają się nastroje. Właśnie dlatego pęknięcie bańki technologicznej może uderzyć szerzej niż tylko w sektor AI.

Na razie rynek pozostaje po stronie wzrostu. AI wspiera globalną gospodarkę, wzmacnia eksport w Azji i podnosi prognozy wzrostu. Ale im dłużej trwa inwestycyjny wyścig bez jasnego potwierdzenia zwrotów, tym bardziej aktualne staje się pytanie, czy obecna hossa jest początkiem nowej epoki produktywności, czy kolejnym cyklem, w którym prawdziwa technologia zostaje przykryta zbyt tanim optymizmem.

Źródło: MarketPortal.pl