40 bln dolarów długu to dopiero początek. Ameryka musi coraz więcej płacić inwestorom
Globalny rynek obligacji wysyła sygnał, którego inwestorzy nie powinni lekceważyć. Dług publiczny Stanów Zjednoczonych zbliża się do 40 bln dolarów, rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich oscyluje wokół 4,71 proc., a granica 5 proc. zaczyna ponownie przyciągać uwagę rynku. Jednocześnie koszty długoterminowego finansowania rosną w Europie i Japonii, tworząc coraz trudniejsze otoczenie dla państw, przedsiębiorstw i gospodarstw domowych.
-
Dług federalny USA zbliża się do 40 bln dolarów, a w ciągu niespełna trzech lat może wzrosnąć do 50 bln dolarów.
-
Rentowności długoterminowych obligacji w USA, Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii i Japonii znalazły się na poziomach niewidzianych od wielu lat lub dekad.
-
Rosnące koszty finansowania państw zaczynają przekładać się na droższe kredyty dla gospodarstw domowych i firm, a presję zwiększają geopolityka, inflacja oraz ogromne potrzeby kapitałowe sektora AI.
Dług USA zbliża się do granicy 40 bln dolarów
Skala amerykańskiego zadłużenia staje się coraz trudniejsza do ignorowania. Federalny dług USA szybko zbliża się do 40 bln dolarów, co odpowiada ponad 359 tys. dolarów zadłużenia na każdego amerykańskiego podatnika. Prognozy zakładają przy tym, że w ciągu niespełna trzech lat wartość ta może wzrosnąć do 50 bln dolarów.
Sam poziom długu nie jest jednak jedynym problemem. Rynki przez lata przyzwyczaiły się do mechanizmu, w którym Waszyngton zwiększa wydatki, Departament Skarbu emituje kolejne obligacje, a inwestorzy je kupują. Coraz większe znaczenie ma dziś koszt obsługi tego mechanizmu.
Największe pozycje federalnego budżetu to Medicare i Medicaid, których łączne wydatki zbliżają się do 2 bln dolarów, Social Security przekraczające 1,6 bln dolarów oraz obrona narodowa na poziomie 946 mld dolarów. Same odsetki od długu przekroczyły już 1 bln dolarów, przez co obsługa zadłużenia staje się jedną z największych pozycji w budżecie federalnym.
Problem pogłębia strukturalny deficyt. W roku fiskalnym 2026 rząd federalny ma zebrać około 5,6 bln dolarów dochodów, podczas gdy wydatki mają wynieść około 7,4 bln dolarów. Oznacza to deficyt w pobliżu 1,9 bln dolarów. W praktyce na każdego dolara wpływającego do budżetu przypada około 1,33 dolara wydatków.
Dopóki inwestorzy są gotowi finansować tę różnicę, system może funkcjonować. Problem pojawia się wtedy, gdy kupujący zaczynają domagać się wyższej premii za ryzyko albo gdy tradycyjni zagraniczni nabywcy amerykańskich obligacji ograniczają swoje zaangażowanie.
Rentowności obligacji rosną na całym świecie
Właśnie taki sygnał zaczyna płynąć z rynku długu. Długoterminowe koszty finansowania w Stanach Zjednoczonych, Niemczech i Japonii osiągnęły poziomy niewidziane od wielu lat. Inwestorzy muszą jednocześnie wyceniać rosnące zadłużenie państw, niepewną ścieżkę inflacji, politykę handlową, konflikty geopolityczne i rosnące potrzeby finansowe sektora technologicznego.
W USA rentowność obligacji 30-letnich znalazła się na najwyższym poziomie od 2007 r. W trakcie sesji spadła później do 5,286 proc. Rynek zwraca jednak coraz większą uwagę również na obligacje 10-letnie, których rentowność znajduje się w pobliżu 4,71 proc. Poziom 5 proc. staje się ważną psychologiczną granicą.
Równie mocne ruchy obserwowane są poza Stanami Zjednoczonymi. W Japonii rentowność obligacji 10-letnich wzrosła do poziomu nieznacznie poniżej 3 proc., najwyższego od około trzech dekad. Inwestorzy uwzględniają możliwość podwyżki stóp procentowych przez Bank Japonii już we wrześniu.
W Europie rentowność niemieckich obligacji 10-letnich osiągnęła najwyższy poziom od 2011 r., francuskich od 2008 r., natomiast brytyjskie 30-letnie koszty finansowania zbliżyły się do poziomów obserwowanych w maju, które były najwyższe od 1998 r.
To nie jest ruch ograniczony do jednego rynku. Inwestorzy zaczynają żądać wyższego wynagrodzenia za pożyczanie pieniędzy państwom na wiele lat. W przypadku Stanów Zjednoczonych premia terminowa dla obligacji 10-letnich jest szacowana na około 80 punktów bazowych, czyli znajduje się w pobliżu najwyższego poziomu od 12 lat.
Droższy dług państwa oznacza droższy kredyt dla gospodarki
Wzrost rentowności obligacji skarbowych szybko wychodzi poza rynek długu. To właśnie oprocentowanie papierów państwowych stanowi punkt odniesienia dla kosztu finansowania w całej gospodarce.
Jeżeli rząd emituje coraz więcej obligacji, musi znaleźć kupujących na rosnącą podaż papierów. Gdy inwestorzy oczekują wyższej rentowności, koszt pieniądza rośnie również dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Przekłada się to na oprocentowanie kredytów hipotecznych, samochodowych, studenckich, kredytów dla firm oraz zadłużenia na kartach kredytowych.
To właśnie dlatego obecna przecena obligacji ma znaczenie daleko większe niż chwilowe zmiany cen papierów skarbowych. Wzrost kosztu finansowania może ograniczać inwestycje, konsumpcję i zdolność przedsiębiorstw do pozyskiwania kapitału.
Presja jest widoczna także na giełdach. Wraz ze wzrostem rentowności pod presją znalazły się między innymi Nasdaq oraz europejski STOXX 600. Wyższa rentowność bezpiecznych instrumentów zwiększa bowiem konkurencję dla bardziej ryzykownych aktywów i zmienia sposób wyceny przyszłych zysków przedsiębiorstw.
Do tego dochodzi kolejny, stosunkowo nowy czynnik. Wielkie firmy technologiczne przeznaczają ogromny kapitał na budowę infrastruktury związanej ze sztuczną inteligencją i centrami danych. Ich zapotrzebowanie na finansowanie zwiększa konkurencję o kapitał w momencie, gdy państwa również muszą emitować coraz więcej długu.
Zagraniczni inwestorzy mogą stać się kluczowi dla USA
Największym ryzykiem dla amerykańskiego rynku długu nie musi być sam poziom 40 bln dolarów. Znacznie ważniejsza może okazać się odpowiedź na pytanie, kto będzie kupował kolejne biliony dolarów obligacji i przy jakiej rentowności.
Zagraniczne zasoby amerykańskich obligacji skarbowych spadły w czerwcu. Spadki dotyczyły między innymi Japonii, największego zagranicznego posiadacza amerykańskich papierów, a także Wielkiej Brytanii i Chin.
Jednocześnie obligacje japońskie stają się coraz atrakcyjniejsze dla lokalnych inwestorów. Rentowność japońskich papierów 30-letnich przekracza 4 proc. Jeżeli inwestor może uzyskać wyższy zwrot na własnym rynku bez podejmowania ryzyka walutowego związanego z zakupem amerykańskiego długu, motywacja do lokowania kapitału w USA może osłabnąć.
O narastającej presji świadczą również ostatnie aukcje Departamentu Skarbu. Obligacje 10-letnie sprzedano przy rentowności 4,683 proc., najwyższej od 19 lat, natomiast rentowność podczas aukcji papierów 30-letnich wyniosła 5,216 proc., osiągając najwyższy poziom od 25 lat.
Nie oznacza to, że rynek znalazł się na skraju kryzysu. Wyższe rentowności same w sobie mogą ponownie przyciągnąć inwestorów i zwiększyć popyt na obligacje. Część uczestników rynku zakłada, że obecna fala wyprzedaży nie będzie trwała długo.
Problem polega na tym, że rządy coraz częściej muszą płacić więcej za kapitał w momencie, gdy ich potrzeby pożyczkowe pozostają ogromne. Do tego dochodzą wysokie ceny ropy, ryzyko inflacyjne, konflikty geopolityczne, wydatki publiczne oraz globalna konkurencja o oszczędności inwestorów.
Granica 40 bln dolarów będzie przede wszystkim symbolem. Znacznie istotniejszy jest koszt obsługi tego długu. Jeżeli rentowności pozostaną wysokie, presja przeniesie się z rynku obligacji na budżety państw, przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe. To właśnie ten mechanizm może stać się jednym z najważniejszych tematów dla światowych rynków finansowych.
