Kryzys zaufania wokół Oracle uderza w AI, ale hossa na Wall Street trwa
Amerykańskie rynki akcji kończą rok w rekordowych nastrojach – S&P 500, Dow Jones oraz Russell 2000 ustanawiają nowe maksima, korzystając z obniżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną i odporności gospodarki USA. Jednocześnie w samym sercu hossy pojawia się wyraźne pęknięcie: spółki powiązane z boomem na sztuczną inteligencję tracą impet, a gwałtowna przecena Oracle staje się symbolem rosnących obaw o zadłużenie, skalę wydatków inwestycyjnych oraz realną rentowność projektów AI.
-
Główne indeksy giełdowe w USA biją rekordy, wspierane przez obniżkę stóp procentowych i silną kondycję gospodarki.
-
Sektor technologiczny, a szczególnie spółki AI, znalazł się pod presją, co widać po gwałtownych spadkach Oracle, Broadcomu i osłabieniu Nasdaq.
-
Inwestorzy rotują kapitał w stronę finansów i sektorów defensywnych, sygnalizując zmianę narracji z bezwarunkowej wiary w AI na bardziej selektywne podejście.
Rekordy indeksów i optymizm po decyzji Fed
Czwartkowa sesja na Wall Street przejdzie do historii jako kolejny dzień rekordów. S&P 500 oraz Dow Jones Industrial Average zakończyły notowania na nowych maksimach, a Russell 2000 – indeks skupiający mniejsze spółki – potwierdził poprawę sentymentu, także osiągając historyczne poziomy. Rynki wyraźnie zareagowały na środową decyzję Rezerwy Federalnej o obniżce stóp procentowych o 25 punktów bazowych, co inwestorzy odebrali jako sygnał, że polityka pieniężna nie będzie hamulcem dla wzrostu aktywów ryzykownych.
Jak oceniają analitycy, Fed w swoich komunikatach podkreślił odporność amerykańskiej gospodarki, co w połączeniu z łagodniejszymi warunkami finansowymi stworzyło idealne środowisko do kontynuacji rajdu giełdowego. Z punktu widzenia szerokiego rynku trudno mówić o oznakach paniki czy nadchodzącej recesji. Wręcz przeciwnie – dominującym nastrojem jest przekonanie, że gospodarka USA wchodzi w nową fazę wzrostu przy jednoczesnym luzowaniu monetarnym.
Jednak za fasadą rekordowych indeksów kryje się istotna zmiana strukturalna, która zaczęła przyciągać uwagę bardziej doświadczonych uczestników rynku.
AI pod lupą inwestorów i gwałtowna przecena Oracle
Choć jeszcze kilka miesięcy temu sztuczna inteligencja była niekwestionowanym motorem hossy, obecnie inwestorzy coraz dokładniej analizują fundamenty finansowe spółek korzystających z boomu AI. Najbardziej jaskrawym przykładem tej zmiany jest Oracle, którego akcje spadły jednego dnia niemal o 11–12%, notując największą jednodniową przecenę od stycznia.
Bezpośrednim impulsem były wyniki kwartalne. Oracle pokazał przychody na poziomie 16,06 mld USD, poniżej oczekiwań rynku, przy jednoczesnym gwałtownym wzroście wydatków inwestycyjnych. Nakłady na infrastrukturę AI w samym kwartale sięgnęły 12 mld USD, a prognoza całorocznego capexu została podniesiona aż do 50 mld USD, wobec wcześniejszych 35 mld USD. Dla inwestorów był to sygnał alarmowy.
Co istotne, nie chodzi o brak popytu. Segment Oracle Cloud Infrastructure zanotował wzrost przychodów o 68%, a portfel przyszłych kontraktów (RPO) eksplodował, przekraczając 523 mld USD. Problemem stała się struktura finansowania. Twierdzą analitycy, że tempo zadłużania się spółki w celu budowy centrów danych i obsługi projektów AI zaczyna przewyższać tolerancję rynku na ryzyko.
Dodatkowym czynnikiem niepokoju jest silne uzależnienie Oracle od OpenAI – firmy wycenianej na setki miliardów dolarów, która wciąż generuje straty i nie ujawniła jasnego modelu finansowania swoich zobowiązań inwestycyjnych, szacowanych nawet na ponad 1 bilion dolarów do 2030 roku.
Efekt domina w sektorze technologicznym
Przecena Oracle nie pozostała odosobnionym przypadkiem. Spadki rozlały się na cały sektor technologiczny, pociągając w dół takie spółki jak Nvidia, AMD, Micron, Broadcom czy Arm. Nasdaq Composite, silnie skoncentrowany na technologii, spadł mimo rekordów na Dow Jones i S&P 500, co wyraźnie pokazuje narastającą dywergencję na rynku.
Broadcom, mimo solidnych wyników kwartalnych przewyższających prognozy, również znalazł się pod presją. Inwestorzy obawiają się, że najwięksi klienci – w tym Google – będą coraz częściej projektować własne układy, ograniczając długoterminowy potencjał marżowy producentów chipów. Dodatkowo rosnące ceny pamięci mogą dalej ściskać rentowność.
Ten zestaw czynników sprawia, że narracja „AI za wszelką cenę” ustępuje miejsca chłodniejszej kalkulacji. Rynki nie kwestionują długoterminowego znaczenia sztucznej inteligencji, ale coraz częściej zadają pytanie o tempo zwrotu z inwestycji, skalę zadłużenia i trwałość finansowania.
Rotacja kapitału i nowy układ sił na rynku
Jednym z najbardziej wymownych sygnałów ostatnich sesji jest rotacja kapitału z technologii do innych sektorów. Podczas gdy Nasdaq pozostawał pod presją, sektor finansowy w ramach S&P 500 osiągnął nowe rekordy, wspierany przez silne wzrosty Visa i Mastercard. To klasyczny przykład zmiany preferencji inwestorów – od spółek wzrostowych o wysokim ryzyku do firm generujących stabilne przepływy pieniężne.
Jak oceniają analitycy, taka rotacja nie musi oznaczać końca hossy, lecz raczej jej dojrzewanie. Rynek przestaje być jednobiegunowy, oparty wyłącznie na kilku gigantach technologicznych, a zaczyna premiować dywersyfikację i jakość bilansów. W praktyce oznacza to, że wzrosty mogą być kontynuowane, ale będą bardziej selektywne.
Warto również zwrócić uwagę na rynek długu. Koszt ubezpieczenia obligacji Oracle przed niewypłacalnością (CDS) wzrósł do najwyższych poziomów od lat, co pokazuje, że rynek kredytowy szybciej niż akcje wychwytuje ryzyko nadmiernego zadłużenia. To sygnał ostrzegawczy nie tylko dla jednej spółki, lecz dla całego ekosystemu finansowania projektów AI.
Czy pęka bańka AI?
Z perspektywy eksperta trudno mówić dziś o klasycznym pęknięciu bańki. Sztuczna inteligencja realnie zwiększa produktywność i generuje popyt na infrastrukturę, co potwierdzają dane o portfelach zamówień i wzroście przychodów. Problemem nie jest technologia, lecz tempo i sposób jej finansowania.
Rynek zaczyna odróżniać spółki, które potrafią rozwijać AI przy zachowaniu kontroli kosztów, od tych, które finansują ekspansję głównie długiem, licząc na przyszłe, jeszcze niepewne przychody. W tym sensie obecna korekta może być zdrowa – oczyszcza narrację z nadmiernego entuzjazmu i zmusza inwestorów do powrotu do analizy bilansów, a nie tylko wizji przyszłości.
Jeżeli gospodarka USA utrzyma tempo wzrostu, a Fed będzie kontynuował ostrożne luzowanie polityki pieniężnej, scenariusz szerokiej bessy wydaje się mało prawdopodobny. Bardziej realny jest okres zwiększonej zmienności i selektywnej wyceny, w którym wygrywać będą spółki z mocnymi fundamentami, a niekoniecznie najbardziej medialnymi projektami AI.
