Kryptowaluty w ogniu: wyprzedaż pogłębia się, a strach rośnie

Bitcoin

Bitcoin wchodzi w nowy miesiąc w atmosferze gwałtownej wyprzedaży, po tym jak spadki przekroczyły 21% w ciągu ostatnich 30 dni, a notowania największej kryptowaluty zsunęły się w okolice 86 tys. dolarów. Rynek mierzy się jednocześnie z rekordowymi likwidacjami kontraktów, obawami o stabilność stablecoinów, rosnącą dźwignią finansową oraz alarmującymi sygnałami z Chin. Mimo to część inwestorów wciąż uważa, że „krypto–zima” pozostaje mało prawdopodobna, choć analitycy nie ukrywają: przed nami wyjątkowo nerwowy grudzień.


  • Bitcoin traci ponad 21% w skali miesiąca, a wyprzedaż rozlewa się na Ethereum, Solanę i cały rynek altcoinów.

  • Rekordowe likwidacje długich pozycji i rosnące obawy o Tethera potęgują zmienność i wywołują efekt kaskadowy.

  • Makroekonomiczna niepewność i sygnały z Chin wzmagają awersję do ryzyka, a dźwignia na rynku krypto sięga ekstremalnych poziomów.

Bitcoin pod presją: najgłębsza seria spadkowa od 2021 roku

Bitcoin wszedł w grudzień w nienotowanym od miesięcy impetem spadkowym, który – jak twierdzą analitycy – odzwierciedla kumulację napięć budowanych na rynku już od października. Największa kryptowaluta spadła w ciągu doby o około 5%, osiągając minimum intraday na poziomie 85 600–86 000 USD, co oznacza zejście o 31% poniżej historycznego szczytu. Na przestrzeni ostatniego miesiąca Bitcoin stracił ponad 21%, co czyni ten okres najtrudniejszym dla rynku od połowy 2021 roku.

Wyprzedaż błyskawicznie przeniosła się na rynek altcoinów, które – jako typowe aktywa beta – reagują na wahania Bitcoina z dużo większą dynamiką. Ethereum straciło w ciągu jednego dnia ponad 6%, XRP – 7%, a Solana – 7,5%. W segmencie bardziej spekulacyjnym, takim jak Dogecoin czy projekty memecoinowe, skala spadków sięgnęła 8–9%, co potwierdza, że rynek znalazł się w fazie panicznego upłynniania pozycji.

Według danych CoinGlass, fala gwałtownych ruchów cenowych doprowadziła do 637 mln USD likwidacji, z czego aż 568 mln USD stanowiły długie pozycje. To klasyczna oznaka rynku, w którym struktura dźwigni staje się zbyt napięta, a niewielki impuls spadkowy wystarcza, by uruchomić efekt domina.

Analitycy oceniają, że „gwałtowne, momentum-driven drop”, czyli spadek napędzany impulsem z automatycznych likwidacji, napędził dalszą podaż zarówno na spot, jak i na instrumentach pochodnych. To właśnie ta sekwencja zdarzeń zamienia standardową korektę w gwałtowne tąpnięcie.

Co istotne, część rynku wskazuje też na wypowiedzi przedstawicieli Strategy, jednego z największych korporacyjnych posiadaczy Bitcoina, jako potencjalny katalizator wyprzedaży. Stwierdzenie, że firma „rozważy sprzedaż BTC, jeśli wskaźnik mNAV spadnie poniżej 1”, wywołało rynkowy niepokój, mimo że – jak podkreślają analitycy – była to kondycjonalna wypowiedź, a nie zapowiedź natychmiastowej sprzedaży. Strategy posiada obecnie 649 870 BTC i stanowi ważny punkt odniesienia dla uczestników rynku, dlatego każda sugestia zmiany polityki kapitałowej odbija się szerokim echem.

Efekt domina: Tether, Chiny i kaskadowe likwidacje

Drugim kluczowym wątkiem ostatnich dni są rosnące obawy o stabilność stablecoinów, szczególnie Tethera (USDT). Obawy o jego wypłacalność – szczególnie w scenariuszu spadku Bitcoina i złota o 30% – zostały przypomniane w komentarzu jednego z wpływowych uczestników rynku. Jak oceniają analitycy, takie sygnały mogą szybko zwiększać „premię za płynność”, podbijając stres na rynku i prowadząc do wycofywania dźwigni przez platformy marżowe.

Problem potęguje sytuacja w Azji. Bank Ludowy Chin powtórzył swoje stanowisko o nielegalnym charakterze obrotu kryptowalutami, ostrzegając dodatkowo przed ryzykami związanymi ze stablecoinami. Komunikat uderzył nie tylko w lokalne akcje firm powiązanych z krypto, ale – jak twierdzą analitycy – podsycił globalny sentyment risk-off.

Sytuację skomplikował również incydent na platformie Yearn Finance, gdzie atakujący wykorzystał lukę w jednym z pul płynności pozwalającą na wygenerowanie z powietrza ogromnej ilości tokenów yETH. To podważyło zaufanie do zasobów zabezpieczających pulę i doprowadziło do panicznego wycofywania środków. W świecie DeFi tego rodzaju eksploity mają tendencję do natychmiastowego wpływania na cały rynek, ponieważ uczestnicy stosują zbliżone modele ryzyka.

Efekty były natychmiastowe: Bitcoin spadł momentalnie o kolejne kilka procent, altcoiny zanurkowały jeszcze głębiej, a rynek powiązanych aktywów (jak Cardano, Polygon czy Solana) pogłębił spadki. Zdaniem analityków to właśnie kombinacja makroekonomicznych obaw, eksploitu w Yearn Finance i presji regulacyjnej z Azji stworzyła idealne warunki do gwałtownego tąpnięcia cen.

Makroekonomia i dźwignia: wybuchowa mieszanka przed decyzją Fed

W tle krypto-burzy narasta presja makroekonomiczna. Uczestnicy rynku zastanawiają się nad terminem pierwszej obniżki stóp procentowych w USA, jednak niepewność co do dalszych decyzji Fed osłabia apetyt na ryzyko. Choć rynek wycenia już 87% szans na cięcie o 25 pb podczas grudniowego posiedzenia, analitycy zwracają uwagę, że poprawa sentymentu może być jedynie krótkotrwała.

Dodatkowym czynnikiem niepewności są wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, który zasugerował, że zna już nazwisko przyszłego szefa Fed. Tego rodzaju komunikaty – bez rozstrzygnięć, ale z wyraźną sugestią politycznego wpływu – dodają zmienności i zwiększają presję na aktywa wrażliwe na zmiany polityki monetarnej.

Równocześnie na rynku kryptowalut narasta problem ekstremalnej dźwigni. Według szacunków, na rynku perpetual futures pozostaje około 787 mld USD otwartych pozycji, podczas gdy dla ETF-ów to jedynie 135 mld USD. Dźwignia sięgająca nawet 200x stwarza warunki, w których najmniejszy ruch cenowy może mieć dramatyczne skutki.

Jak podkreślają analitycy, rynek pozostaje obecnie zdominowany przez inwestorów detalicznych, którzy często reagują bardzo impulsywnie. W przeciwieństwie do instytucji, nie mają oni rozwiniętej infrastruktury hedgingowej ani stabilnych ram zarządzania ryzykiem, co prowadzi do sytuacji, w której giełdy kryptowalut stają się podatne na „szok płynnościowy”.

Jednocześnie wzrost korelacji Bitcoina z indeksami giełdowymi – szczególnie Nasdaq – powoduje, że kryptowaluty podążają za globalnym sentymentem, a nie pełnią roli „cyfrowego złota”. Ostatnie tygodnie jednoznacznie pokazały, że Bitcoin wciąż zachowuje się bardziej jak aktywo technologiczne niż bezpieczna przystań.

Rynek balansuje między strachem a nadzieją

Pomimo gwałtownych spadków, analitycy podkreślają, że rynek wciąż nie znajduje się w fazie typowej krypto-zimy. Według danych predykcyjnych platformy Myriad, prawdopodobieństwo wejścia w długotrwały rynek niedźwiedzia wynosi zaledwie 12%, co sugeruje, że inwestorzy traktują obecną sytuację jako korektę, a nie załamanie strukturalne.

Część uczestników rynku ocenia, że przed nami „choppy market”, czyli okres pełen zrywów, rotacji i fałszywych odbić. Analitycy zwracają uwagę, że grudzień historycznie sprzyja Bitcoinowi, lecz w obecnych warunkach statystyka sezonowa traci na znaczeniu.

Z drugiej strony, rynek ETF-ów Bitcoin w USA notuje rekordowe odpływy kapitału, co sugeruje dalsze pogorszenie nastrojów instytucjonalnych. W przypadku utrzymania presji sprzedażowej, problem może pogłębić ryzyko usunięcia niektórych firm krypto–powiązanych z indeksów MSCI, co stanowiłoby dodatkowy czynnik podażowy.

Rynek kryptowalut znalazł się więc na przecięciu globalnych obaw makro, lokalnych stresów płynnościowych i napięć regulacyjnych. Jak twierdzą analitycy, najbliższe tygodnie będą testem dla inwestorów długoterminowych, którzy – paradoksalnie – mogą postrzegać obecną zmienność jako okazję do akumulacji.

Źródło: MarketPortal.pl