Realnie zarabiamy więcej niż nasi sąsiedzi.

Realnie zarabiamy więcej niż nasi sąsiedzi.

W dyskusji o polskiej gospodarce centralnym problemem staje się wysokość i nierówność wynagrodzeń. Porównania międzynarodowe pokazują, że średnie wynagrodzenia w Polsce są wyższe niż wynikałoby to z poziomu PKB na głowę mieszkańca.


Najczęstszą miarą wynagrodzeń jest średnia arytmetyczna (fundusz płac podzielony przez liczbę pracowników przeliczonych na pełne etaty). Coraz częściej stosowana jest także mediana, czyli wartość środkowa, dzieląca populację na dwie równe części. Fakt, że mediana wynagrodzeń jest niższa od średniej arytmetycznej wynika z rozkładu logarytmiczno-normalnego, typowego dla tej kategorii ekonomicznej. Mówiąc prościej – osób o dochodach niższych od średniej jest zawsze więcej niż osób o dochodach wyższych od średniej. Z tego powodu wiele osób nie dowierza oficjalnym statystykom, znajdując w swym otoczeniu niemal wyłącznie osoby o wynagrodzeniach niższych od oficjalnej średniej.

Informacje, dotyczące średnich wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw, zatrudniających powyżej dziewięciu osób podawane są przez Główny Urząd Statystyczny co miesiąc, informacje o średnim wynagrodzeniu w gospodarce narodowej (z uwzględnieniem sfery budżetowej) co kwartał, a informacje o medianie raz na 2 lata. Z opóźnieniem poznajemy też informacje o zatrudnieniu i wynagrodzeniach w mikroprzedsiębiorstwach, czyli firmach, zatrudniających mniej niż 10 osób. Dostępne informacje o medianie wynagrodzeń oraz o wynagrodzeniach w mikroprzedsiębiorstwach dotyczą roku 2016. Mediana wynagrodzeń od kilkunastu lat utrzymuje się na poziomie nieco ponad 80 proc. średnich wynagrodzeń.

Mikroprzedsiębiorstwa składają uproszczone sprawozdania statystyczne. W roku 2016 według GUS było 2 004 047 mikroprzedsiębiorstw, w których zatrudnienie wynosiło w końcu roku 3 957 151 osób. W większości byli to samozatrudnieni, którzy wykazują wynagrodzenia wymagane przepisami o podatku dochodowym, a nie realne dochody. Część mikroprzedsiębiorstw nie rejestruje całości swej sprzedaży i dochodów, przez co ich statystyki wynagrodzeń nie są zbyt wiarygodne. W obecnych warunkach niedoboru pracowników wydaje się mało wiarygodne, by kilka milionów osób akceptowało wynagrodzenie znacznie poniżej średniego, a także mediany, nie starając się pracy zmienić.

W przedsiębiorstwach z kapitałem zagranicznym w roku 2015 pracowało 1 476 830 osób (ponad 23 proc. zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw), a średnie ich wynagrodzenie miesięczne brutto wynosiło 5 956 zł i było o 44 proc. wyższe niż średnio w sektorze przedsiębiorstw.

Polskie wynagrodzenia na tle Unii Europejskiej

Koronnym dowodem na zbyt niskie wynagrodzenia w Polsce, jest według niektórych ekonomistów, a zwłaszcza publicystów, niski udział wynagrodzeń w PKB. Udział Polski jest rzeczywiście niższy niż przeciętny w Unii Europejskiej, a w dodatku w dłuższym okresie spada. Wskaźnik ten jest jednak wyższy niż w Czechach i na Słowacji i tylko nieznacznie niższy niż na Węgrzech.

Trudno uznać udział wynagrodzeń w PKB za istotny miernik, pokazujący sytuację w gospodarce oraz rzeczywisty poziom dochodów społeczeństwa. W Polsce udział samozatrudnionych jest jednym z najwyższych w Unii Europejskiej. W roku 2016 wynosił 20,6 proc. (średnia UE to 15,8 proc.), przy czym duża część samozatrudnionych w Polsce to właściciele (i ich rodziny) gospodarstw rolnych, których dochody w całości nie są zaliczane do płac. Większy niż średnio w UE jest też udział pracujących bez rejestracji (szara strefa), stąd relatywnie niski wskaźnik zatrudnienia w Polsce.

Porównując poziom polskich wynagrodzeń z wynagrodzeniami w innych krajach UE, należy wziąć pod uwagę zarówno poziom wynikający z przeliczenia bieżącego kursu euro do złotego, jak i poziom uwzględniający siłę nabywczą w poszczególnych krajach.

Międzynarodowe porównania wynagrodzeń brutto są przydatne z punktu widzenia pracodawców (pokazują koszty pracy), ale pracownikom znacznie więcej mówią porównania wynagrodzeń netto. Klin podatkowy, czyli różnica między kosztami pracy, a wynagrodzeniem otrzymywanym przez pracownika jest bowiem w różnych krajach inna.

W 2015 roku PKB na głowę mieszkańca Polski (w uproszczeniu – wydajność pracy) była w Polsce 2,6 razy mniejsza niż średnia w Unii Europejskiej i 2,8 razy mniejsza niż w strefie euro. Wskaźniki te wyliczone są według bieżącego kursu euro do złotego. Wynagrodzenie netto osoby samotnej bezdzietnej było w 2015 roku w Polsce 2,7 razy niższe niż średnio w UE i 2,8 razy niż w strefie euro.

W stosunku do Niemiec – naszego największego i najbliższego partnera – wydajność pracy w Polsce była 3,33 razy niższa, a wynagrodzenie netto 3,15 razy niższe. Zarabialiśmy nieco więcej niż wynikałoby z relacji wydajności pracy (PKB na głowę mieszkańca).

Polskie wynagrodzenia netto samotnego pracownika były najwyższe w Grupie Wyszehradzkiej, a także wyższe niż na Litwie i Łotwie. W przypadku pracownika, mającego na utrzymaniu żonę i dwójkę dzieci wyższe były wynagrodzenia netto w Czechach i na Słowacji, przy czym różnica była znacznie mniejsza niż w wydajności pracy. PKB na głowę mieszkańca w Czechach było o 42 proc. wyższe niż w Polsce, a wynagrodzenia o 17 proc. wyższe, w przypadku Słowacji wydajność pracy była o 30 proc. wyższa, a wynagrodzenia netto osoby mającej na utrzymaniu żonę i dwoje dzieci wyższe o 2 proc.

Węgry, które w 2015 roku uzyskały zbliżony do Polski poziom PKB na głowę mieszkańca miały wynagrodzenia netto znacznie niższe niż w Polsce – zarówno w przypadku osoby samotnej, jak i utrzymującej rodzinę. To samo dotyczy Litwy i Łotwy – krajów o zbliżonym do Polski PKB na głowę mieszkańca.

Wynagrodzenia i koszty utrzymania

Wśród krajów OECD Polska ma jeden z najniższych poziomów kosztów utrzymania. W efekcie nasze rzeczywiste dochody, z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej (PPP) są znacznie wyższe, niż wynikałoby to z przeliczenia po bieżącym kursie wymiany. Dotyczy do zarówno PKB na głowę mieszkańca, jak i wynagrodzeń. Według danych OECD w kwietniu 2018 r. koszty utrzymania w Polsce wynosiły 55 proc. kosztów w USA, 54 proc. w Niemczech, 80 proc. w Czechach, 93 proc. na Węgrzech, 77 proc. na Łotwie. Nawet koszty utrzymania w Meksyku są wyższe.

Uwzględniając więc parytet siły nabywczej złotego, różnica w wynagrodzeniach między Polską a większością innych krajów jest mniejsza, niż przeliczając wynagrodzenia po bieżącym kursie wymiany. W najbogatszych krajach Europy Zachodniej wynagrodzenia są realnie 2-krotnie wyższe niż w Polsce, w Niemczech o 80 proc., a w Hiszpanii i Włoszech o 30-40 proc. Polskie wynagrodzenia realnie są wyższe niż w Grecji i Portugalii, a także w krajach grupy wyszehradzkiej, łącznie z bogatszymi od nas Czechami.

Polska i sąsiedzi

Z punktu widzenia pracodawcy istotne są wynagrodzenia brutto, a nie netto. Uwzględniają one podatki, składki socjalne, a także koszty dodatkowe, związane z przyjmowaniem i zwalnianiem pracowników. Dla przedsiębiorców zagranicznych, a także dla eksporterów istotne jest wyrażenie kosztów w walucie zagranicznej – w Unii Europejskiej w euro. Parytet siły nabywczej wynagrodzeń z punktu widzenia konkurencyjności międzynarodowej nie ma znaczenia, choć wpływa na presję płacową. Gdy poziom cen w danym kraju jest niski, tak jak w Polsce, presja na podniesienie płac i kosztów pracy jest mniejsza. Ważniejszy jest natomiast kurs waluty krajowej. W przypadku deprecjacji koszty pracy wyrażone w walucie zagranicznej (euro) mogą spadać, nawet jeżeli wynagrodzenia rosną.

W kwietniu średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w Polsce było o 7,8 proc. wyższe niż rok wcześniej, a w ciągu czterech miesięcy roku 2018 wyższe o 7,2 proc. niż w tym samym czasie roku 2017. Ale w ciągu roku (kwiecień do kwietnia) złoty stracił do euro 1 proc., a do dolara 13 proc. Średnie wynagrodzenie wyrażone w euro wzrosło w ciągu roku o 7 proc., a w stosunku do dolara spadło o 6,3 proc. Koszty pracy w Polsce są przeszło 3-krotnie niższe niż w Niemczech, 2-krotnie niższe niż w Hiszpanii i przeszło o 30 proc. niższe niż w Grecji i Portugalii. Wyższe od Polski koszty za godzinę pracy mają także Czesi i Słowacy, niższe zaś Węgrzy.

Wyższe koszty pracy u naszych południowych sąsiadów przy jednocześnie niższych płacach netto i płacach w odniesieniu do siły nabywczej waluty wynikają z wyższych w Czechach i na Słowacji obciążeń podatkowych oraz składki na ochronę zdrowia, która w Czechach i na Słowacji wynosi 14 proc. – o 5 punktów procentowych wyżej niż w Polsce.

W latach 2001-2017 realne wynagrodzenia w Polsce (w złotych) rosły w średniorocznym tempie 2,6 proc., w Czechach 2,7 proc., a na Węgrzech 3,2 proc. Na Węgrzech rekordowy wzrost wynagrodzeń realnych nastąpił w roku 2002 (rok wyborczy) i wyniósł przeszło 12 proc. Zdarzały się jednak również okresy spadku realnych wynagrodzeń. W Polsce rekordowy wzrost nastąpił w roku 2007 (6 proc.), ale w ciągu 17 lat tylko w jednym roku średnie wynagrodzenia realne spadły (2012) i to zaledwie o 0,1 proc.

W 2017 roku wynagrodzenia realne wyrażone w walutach krajowych na Węgrzech wzrosły o ponad 10 proc., w Czechach o 3,6 proc. , w Polsce o 3,5 proc., na Słowacji o 3,2 proc. Średnie wynagrodzenie na Węgrzech wyrażone w złotych (według średniorocznego kursu Narodowego Banku Węgier ) wyniosło 4090 zł (o 4,3 proc. mniej niż w Polsce), a w Czechach 4765 zł (o 11,6 proc. więcej niż w Polsce), na Słowacji 4062 zł (o 5 proc. mniej niż w Polsce).

Według danych OECD z roku 2016 koszty utrzymania na Węgrzech były o 8 proc. wyższe niż w Polsce, w Czechach o 26 proc., a na Słowacji o 22 proc. wyższe. Po raz kolejny mamy potwierdzenie, że polskie wynagrodzenia są realnie wyższe niż u naszych sąsiadów.

Witold Gadomski
Źródło: Obserwator Finansowy
Obserwator Finansowy